Początki były skromne. Wspólnotę Beit Warszawa, która jest pierwszą próbą przywrócenia judaizmu reformowanego na ziemiach polskich od czasu Holocaustu, sześć lat temu założyło zaledwie kilku Żydów przybyłych do Polski ze względów zawodowych. Dziś mający swoją siedzibę na warszawskim Wilanowie ruch zdołał przyciągnąć co trzeciego religijnego Żyda w naszym kraju. Zaś około 2015 r. judaizm ma wyznawać w Polsce nawet 50 tys. osób, z czego większość będzie należała do związku Beit - zapowiada Burt Schuman, amerykański rabin, który od jesieni zeszłego roku służy rozrastającej się wspólnocie.

David Peleg, ambasador Izraela w Polsce, nie ma wątpliwości, że to realne prognozy. "Judaizm reformowany jest o wiele łatwiejszy do zaakceptowania dla Polaków, którzy dopiero odkrywają swoje korzenie" - tłumaczy DZIENNIKOWI.

Przez wiele lat polscy Żydzi mieli przed sobą trudny wybór. Mogli albo zintegrować się z polskim społeczeństwem, albo skrupulatnie wypełniać setki wymogów judaizmu ortodoksyjnego, które obejmują właściwie każdy aspekt życia, od jedzenia po ubranie i sposób spędzania wolnego czasu. Choć od blisko 20 lat religia mojżeszowa może swobodnie rozwijać się w Polsce, na tę drugą opcję zdecydowało się niewiele ponad 1500 osób.

Dopiero judaizm reformowany otworzył trzecią drogę. "Odnosimy sukces, bo Polacy chcą łączyć przywiązanie do religii przodków z przynależnością do nowoczesnego społeczeństwa" - mówi nam rabin Schuman. Judaizm reformowany nie tylko radykalnie upraszcza wymogi, których musi trzymać się religijny Żyd, ale nawet promuje poglądy, które można nazwać liberalnymi. Burt Schuman jest np. aktywnym rzecznikiem wyświęcania gejów i lesbijek na rabinów i podpisał się pod listem popierającym kontrowersyjny marsz równości przez centrum Jerozolimy w zeszłym roku.

Pod kierunkiem Schumana zorganizowano kursy, które pozwalają w ciągu roku na poznanie podstaw kultury i religii żydowskiej, a także hebrajskiego i jidysz. Dla wielu uczestników szkolenie kończy się konwersją na judaizm. "Jeszcze w zeszłym roku było nas w samej Warszawie stu, dziś jest już dwa razy więcej" - mówi Marek Jeżowski, sekretarz zarządu Beit Warszawa. Jeszcze bardziej spektakularny jest rozwój judaizmu postępowego poza stolicą. Pod kierunkiem Beit Warszawa powstały prężne ośrodki w Krakowie, Gdańsku, Lublinie. "Judaizm odradza się już nie tylko w wielkich miastach, ale i mniejszych ośrodkach jak Biłgoraj i Zielona Góra" - mówi Schuman.

Do wspólnoty należy kilkudziesięciu imigrantów, którzy zdecydowali się po latach wrócić do kraju. Seweryn Ashkenazy, przedsiębiorca z Kalifornii, cudem umknął śmierci w czasie hitlerowskich pogromów. Jan Weinsberg, dziś tłumacz, uciekał z Polski przed falą antysemickich czystek w 1968 r. Clifford Aaron, inżynier specjalizujący się w energetyce, dostał intratny kontrakt w naszym kraju.

Ale przytłaczająca większość to Polacy, którzy dopiero niedawno dowiedzieli się, że ich rodzice i dziadkowie byli Żydami. "To przede wszystkim wynik zmian w samej Polsce. Dziś nikt już nie musi się bać ujawnienia żydowskich korzeni. Wszyscy mówią o Rydzyku, ale znacznie ważniejsze jest wielkie zainteresowanie kulturą żydowską wśród młodych Polaków" - tłumaczy rabin Schuman.

Sukces judaizmu reformowanego niepokoi jednak ortodoksyjnych Żydów w Polsce. "Możliwość wyboru sposobu, w jaki Żydzi odkrywają swoje korzenie, bardzo wzmacnia naszą wspólnotę. Jestem pełen podziwu dla ich dynamizmu i uczciwości. Ale słowa Boga zmienić nie można" - mówi o kanonie judaizmu reformowanego Michael Schudrich, główny (ortodoksyjny) rabin Polski.

Ambasador Peleg woli w ten spór nie wnikać. "W szabat staram się odwiedzać wszystkie wspólnoty. Łączy nas przywiązanie i pomoc dla Izraela" - zapewnia dyplomatycznie.

Jednak jeszcze trudniejszym od sporów doktrynalnych może okazać się konflikt o synagogi, domy modlitw i inne nieruchomości, które wspólnota żydowska odzyskała. Na mocy umowy rządowej sprzed 10 lat w całości przypadły one wspólnotom ortodoksyjnym, bo wówczas innych nie było. Dziś wiele z nich stoi pustych, podczas gdy wspólnota Beit Warszawa gnieździ się w jednej wynajmowanej willi. "Wkrótce i ten problem trzeba będzie rozwiązać" - zapowiada Marek Jeżewski.