Dziennik Gazeta Prawana logo

Polska bez lewicy?

5 listopada 2007, 12:17
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Dziś numer o polskiej lewicy, a zatem o czymś, co w praktyce nie istnieje. Bo w najlepszym dla siebie czasie, gdy kompromituje się prawicowy rząd, lewica okazuje słabsza niż kiedykolwiek wcześniej. Tak słaba, że nawet nie ma nic ciekawego do powiedzenia. Poza rytualnymi atakami na oczywiste dla wszystkich patologie rządów PiS. Co tam dużo mówić - pierwszego dnia urzędowania jako minister edukacji Ryszard Legutko okazał się od niej lepszym opozycjonistą wobec LPR-owskiej klerykalizacji państwa. Absurdalnej i samozwańczej, bo wyprzedzającej nawet żądania Kościoła. Kwestionując - i to w sezonie przedwyborczym - ocenę z religii na świadectwie, jednym ruchem przebił wszystkie histeryczne konferencje lewicy z ostatnich miesięcy.

Co takiego się dzieje, że polska lewica przestała być ważna? Albo co takiego jest w naszej rzeczywistości politycznej, że lewicowy głos wypada tak blado? Czemu dziś - mając tak sprzyjający czas - lewica nie potrafi być dla Polaków bardziej ciekawa jako alternatywa dla PiS. Dlaczego Polacy, odwracając się od jednej prawicy, rzucają się w objęcia drugiej?

Przecież jeszcze na początku dekady wszystko wydawało się lewicowe. Szkoły, media, biznes. Inna rzecz, że były to czasy, w których bardzo łatwo szermowano tym pojęciem, zwłaszcza wobec ideowych przeciwników. Lewicową nazywano "Gazetę Wyborczą", choć bywała co najwyżej liberalna. Lewicowymi nazywano polityków Unii Wolności, choć byli chadekami. Wreszcie lewicowym nazywano SLD, choć był on jedynie aideową partią władzy, która raczej tolerowała, niż eksponowała, lewicowe poglądy. Nic dziwnego, że owa tytularna lewica, będąc u szczytu władzy, zamiast nadać polskiej modernizacji jakieś lewicowe znamię, potknąwszy się, straciła wszystko. Nie zostawiając po sobie niczego - w wymiarze ideowym.

To, że dziś tylu Polaków bez żadnego oporu głosuje na prawicę, jest najlepszym dowodem na to, jak powierzchowna była ich lewicowość. Albo też - jak mało ideologiczne są ich potrzeby z obszaru tzw. społecznej solidarności. To, że dziś mamy tak konserwatywne społeczeństwo, pokazuje, jak bardzo powierzchowne były formy tzw. postępowej modernizacji. Polacy wysiedli z niej na przystanku liberalizm, uznając, że wystarczą im liberalnie - a nie lewicowo - rozumiane prawa człowieka. I dlatego chcą dziś, aby rany po prostackich poglądach Giertycha i irytujących działaniach Rydzyka były leczone przez liberałów z PO, którzy zrobią to bez ideologicznej egzaltacji.

Kiedyś Giedroyc mówił o Polakach jako o prawicowym społeczeństwie, którym na szczęście zawsze rządzi lewica. Dziś jest inaczej. Wszyscy otwarcie szydzą z Kwaśniewskiego, z Olejniczaka, którzy faktycznie są tak słabi, że wręcz niezdarni, może nawet śmieszni. Ale co mają zrobić? Wpadli w dołek, z którego nikt nie wie, jak można się wydostać. Jak grać lewicę w rzeczywistości, w której nawet Giertych i Rydzyk nie wybili Polakom z głowy sympatii do prawicy?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj