Dziennik Gazeta Prawana logo

Uczestnik "Akcji Krzyż" odpowie za groźby karalne

11 sierpnia 2010, 11:24
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zarzut kierowania gróźb karalnych usłyszał ostatni z ośmiu mężczyzn zatrzymanych po manifestacji przed Pałacem Prezydenckim, która odbyła się w nocy z poniedziałku na wtorek. Grozi mu do dwóch lat więzienia.

Jak poinformował rzecznik komendanta stołecznego policji Maciej Karczyński, pijany mężczyzna wdał się w utarczkę słowną z jednym z dziennikarzy. W pewnym momencie emocje wzięły górę, zaczął mu grozić. Zarzuty jeszcze we wtorek usłyszeli też trzej inni mężczyźni. Dwaj odpowiedzą za znieważenie funkcjonariusza, trzeci za naruszenie nietykalności i znieważenie strażnika miejskiego. Pozostała czwórka odpowie za wykroczenia m.in. zakłócanie manifestacji i niszczenie mienia.

W sumie, w nocy z poniedziałku na wtorek przed Pałacem zebrało się ok. 5 tysięcy osób. Wśród nich byli zarówno ci, którzy domagali się przeniesienia krzyża ustawionego po katastrofie smoleńskiej, jak i zwolennicy jego pozostawienia przed Pałacem Prezydenckim. Demonstrację zabezpieczało kilkuset policjantów.

Także we wtorek przed Pałacem zgromadziły się tłumy. Kilkaset osób przeszło pod krzyż po mszy św., która odbyła się w Archikatedrze Warszawskiej, w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej. Naprzeciw pałacu oddzieleni od krzyża jezdnią, barierkami i szpalerami służb porządkowych zebrali się także zwolennicy usunięcia krzyża. Między przedstawicielami obydwu grup dochodziło do słownych utarczek, ale podobnie jak podczas poprzedniej manifestacji, nie było poważniejszych incydentów.

Rzecznik komendanta stołecznego policji Maciej Karczyński podkreśla, że stołeczna policja ma wystarczające siły i środki, by zapewnić bezpieczeństwo ludziom gromadzącym się przed Pałacem Prezydenckim. Funkcjonariusze nieoficjalnie mówią jednak, że sytuacja jest trudna, bo z powodu niemal codziennych manifestacji pracują po kilkanaście godzin, niektórym z nich cofnięto też urlopy. "Wkrótce czekają nas derby Legia-Polonia Warszawa, co będzie, jeśli w tym czasie będzie kolejna demonstracja?" - zastanawia się jeden z nich.

Pytany o to Karczyński, powiedział PAP: "na razie dajemy radę, ale jesteśmy tylko ludźmi, jest nas określona liczba. Mamy nadzieję, że nie wpłynie to na poziom bezpieczeństwa w stolicy".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj