Dziennik Gazeta Prawana logo

Nierentowne szkoły trzeba zamknąć

18 października 2010, 07:13
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Polacy murem stoją za angielskim w szkołach
Polacy murem stoją za angielskim w szkołach/Inne
Polska szkoła jest roga, a nasi nauczyciele są jednymi z najmniej efektywnych na świecie. Wydatki z budżetu państwa na oświatę przekraczają dziś 40 mld zł, co stanowi blisko 6 proc. naszego PKB.

Procentowo przeznaczamy więc na edukację uczniów szkół podstawowych, gimnazjalnych i średnich nie mniej środków budżetowych niż np. Niemcy (5,9 proc. PKB), Wielka Brytania (5,9) czy Francja (6,1). Więcej natomiast niż Grecja (4,9), Irlandia (4,6), Hiszpania (4,7) i Czechy (4,9).

Mimo to polska oświata nadal narzeka na niedofinansowanie, a w wielu szkołach brakuje choćby komputerów czy podstawowych pomocy naukowych. Dlaczego tak się dzieje, skoro subwencje budżetowe są dziś o 40 proc. większe niż rok temu?

Z opublikowanego właśnie raportu Forum Obywatelskiego Rozwoju wynika, że główną przyczyną biedy polskich szkół są nauczyciele: jest ich za dużo i za mało pracują. Z wyliczeń Wiktora Wojciechowskiego, ekonomisty i jednego ze współautorów raportu, wynika, że na jednego nauczyciela w szkołach podstawowych przypada dziś zaledwie 10 uczniów, podczas gdy średnia w krajach OECD to ponad 16. – Polskie władze oświatowe nie zauważają, że z roku na rok maleje liczba uczniów, a liczba nauczycieli prawie się nie zmienia – mówi Wojciechowski. Aby zbliżyć polską oświatę do średniej, należałoby zwolnić 100 tys. nauczycieli.

Potwierdzają to dane Głównego Urzędu Statystycznego: w ciągu ostatnich dziesięciu lat liczba uczniów w Polsce zmniejszyła się aż o 25 proc., podczas gdy rzesza nauczycieli skurczyła się tylko o 3 proc. W miastach, a zwłaszcza na szybko wyludniających się wsiach, przybywa szkół, gdzie w klasie uczy się po kilkanaścioro dzieci. Tak jest np. w szkole nr 49 w podszczecińskich Podjuchach i na osiedlu Głębokim. Koszty tych szkół są największe w całym mieście: utrzymanie ucznia kosztuje tam 6800 zł rocznie przy średniej 4 tys. zł w Szczecinie. Część zbyt drogich szkół należałoby zamknąć, ale władze oświatowe i samorządowe boją się radykalnych ruchów. Taka decyzja z reguły wiąże się z protestami rodziców, a także środowiska nauczycielskiego.

Tak było m.in. w Boguszowie-Gorcach koło Wałbrzycha. Tamtejszym władzom udało się jednak przekonać ludzi, że nauka w małej, słabo wyposażonej szkole przyniesie gorsze efekty niż w nowoczesnej placówce oddalonej o kilkanaście kilometrów. Dzięki temu połączono dwa wałbrzyskie licea i wszystkie szkoły zawodowe skonsolidowano w jedno centrum kształcenia ustawicznego. Część nauczycieli straciła pracę, ale ci, którzy zostali, zarabiają lepiej, bo mają więcej godzin lekcyjnych.

Przeciętne wynagrodzenie polskiego nauczyciela to blisko 2 tys. zł. To mniej niż średnia krajowa (3,1 tys. zł), ale też pracownicy oświaty w Polsce się nie przepracowują. Mają dwa miesiące płatnych wakacji, ponad miesiąc ferii i wszystkie święta i weekendy wolne. Na dodatek zgodnie z Kartą nauczyciela nie mogą pracować więcej niż 40 godzin w tygodniu (przy czym zajęcia dydaktyczne to tylko 18 godzin). Przeciętnie przepracowują więc 513 godzin rocznie, podczas gdy średnia OECD jest o 40 proc. większa i wynosi 786 godzin.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj