W południe w łódzkiej Bazylice Archikatedralnej odbyła się msza żałobna, po której pilotowany przez policyjny radiowóz kondukt pogrzebowy z członkami najbliższej rodziny przejechał główną ulicą miasta - Piotrkowską - na zabytkowy Stary Cmentarz przy ul. Ogrodowej. Prezes PiS Jarosław Kaczyński, parlamentarzyści PiS oraz około 1000 osób szli pieszo.

Reklama

Marek Rosiak odznaczony został pośmiertnie przez prezydenta Bronisława Komorowskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski - za wybitne osiągnięcia w działalności zawodowej i społecznej podejmowane w służbie państwu i społeczeństwu. Prezydent wręczył odznaczenie wdowie - Halinie Rosiak. W liście do wdowy po Marku Rosiaku przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Józef Michalik napisał, że jego tragiczna śmierć pokazuje, jak daleko jesteśmy jeszcze od wzorców szacunku i miłości względem każdego człowieka, jakie podpowiada humanizm i Ewangelia Chrystusowa.

W homilii bp Adam Lepa mówił, że zamordowany został dobry człowiek, niewinny i przyjaźnie zwrócony do wszystkich bez wyjątku ludzi. "Spotkali się po raz pierwszy i ostatni, ofiara i zabójca. (...) Agresorowi wystarczyło, że miał przed sobą kogoś, kto w jego mniemaniu uosabiał bardzo groźnego wroga. Dlatego podsycana nienawiść potrafi przerodzić się w bezwzględnego kata" - podkreślił. "Demonizowanie wroga zawsze rozbudza najgorsze upiory, nad którymi nie sposób zapanować. Dalej to już jest destrukcja, a tragedia ludzka staje się nieunikniona" - dodał biskup.

Przypomniał, że 19 października, dzień tragicznej śmierci Marka Rosiaka jest dniem męczeńskiej śmierci błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki. Jak zaznaczył, tragiczna śmierć Rosiaka "jest potężnym i rozpaczliwym memento dla polityków i dla mediów". "Jej wymowa jest dla ludzi sumienia jednoznacznie czytelna. Czy więc musimy tracić szansę na zakończenie politycznej wojny, która wyniszcza wszystkich i wszystko i kompromituje Polskę w oczach świata? Czy jednak politykom i mediom wystarczy szacunku do prawdy oraz pokory, aby to wszystko zrozumieć?" - pytał.

Podczas mszy prezydent Bronisław Komorowski podszedł do rodziny zamordowanego i przekazał im znak pokoju. Po nim uczynił to też minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski i Jarosław Kaczyński oraz kilku parlamentarzystów PiS.

Lider PiS Jarosław Kaczyński, który zabrał głos na końcu mszy, mówił, że Marek Rosiak zginął także za niego. Podkreślił, że Rosiak zginął w szczególnych okolicznościach. "Zginął tragicznie, zginął z rąk mordercy, ale zginął także, można rzec, za mnie. Zginął, bo nienawiść, która opanowała człowieka, który stał się mordercą, skierowana została przeciwko jednej z formacji politycznych działających w kraju, przeciwko jej przewodniczącemu" - powiedział prezes PiS.

Reklama

Zdaniem Kaczyńskiego, śmierć była być może "ceną jego życia". "Była ceną tego, bym mógł dalej czynić to co czynię i uważam, iż czynić powinienem - służyć Polsce tak, jak rozumiem jej interesy" - oświadczył. Podkreślił, że 2010 rok zapisze się w historii Polski w szczególny sposób. "To rok tragedii. Nie wiem już, który raz przemawiam w tym roku na pogrzebie. Chciałbym tym razem przemawiać po raz ostatni" - powiedział Kaczyński.

Jak dodał, chciałby, aby ta "niepotrzebna śmierć, (...) by te wydarzenia coś powiedziały, żeby były tym znakiem i żeby ten znak został zrozumiany przez tych, którzy powinni go zrozumieć". "Musimy w naszym życiu społecznym, naszym życiu narodowym z czymś skończyć. Śmierć człowieka jest - jak ktoś powiedział - zawsze końcem całego świata. I nic nie zmieni tego faktu, że świat Marka Rosiaka się zakończył" - podkreślił prezes PiS. "Ale jeśli ma być w tej śmierci jakiś sens głębszy, to powinniśmy wyciągnąć z niej wnioski" - zaznaczył.



"Marek Rosiak był dobrym człowiekiem, był człowiekiem, który chciał służyć innym" - mówił prezes PiS. "Dzielił losy swojego pokolenia. Tak się składa, że byliśmy niemal rówieśnikami, więc były to także losy mojego pokolenia. Losy pokolenia, któremu przyszło żyć przez wiele lat w komunizmie, działać w Solidarności, dożyć nowych czasów" - powiedział Kaczyński.

Jak zaznaczył, Rosiak należał też do tych, którym "nowe czasy przyniosły wolność, ale przyniosły także bezrobocie i ból". "Ból, którego było zbyt wiele" - dodał. Kaczyński mówił, że można było iść inną drogą, która by "tego bólu społecznego przysporzyła znacznie mniej, a przysporzyła dużo więcej narodowych i indywidualnych sukcesów". "Ta droga została zakwestionowana przez dawną naszą formację, później przez Prawo i Sprawiedliwość i może właśnie to było źródło tego wybuchu" - ocenił.

Jak powiedział, był to wybuch "socjotechniki nienawiści, która zaczęła być stosowana jako socjotechnika władzy". "I jeśli można dziś o coś apelować, prosić, to o to, by ta socjotechnika, by ten sposób rządzenia został odrzucony, z całym zdecydowaniem, jednoznacznie, bez żadnych uników" - podkreślił Kaczyński.

Dodał, że Rosiak był dobrym człowiekiem, miał swoje pasje, interesował się sztuką. "Chciałbym jeszcze raz wyrazić swój najgłębszy żal" - powiedział Kaczyński. Mówił, że Rosiak przeszedł do historii nie tylko Łodzi, ale do historii naszego kraju. "Wciąż wierzę, że ta historia potoczy się w kolejnych latach lepiej niż w tym strasznym 2010 roku" - zakończył wystąpienie prezes PiS, które uczestnicy uroczystości przyjęli burzą oklasków.

Europoseł PiS Janusz Wojciechowski, którego asystentem był Rosiak, podkreślił, że zabrakło słów "przepraszam" i "żałuję". "Bez tych dwóch słów wszelkie gesty znaczą niewiele" - mówił. "Jest jeszcze czas, żeby te słowa zostały powiedziane przez tych, którzy powinni je powiedzieć - w imię sprawiedliwości i prawdy o tym co zdarzyło się w Łodzi i w imię tego, żeby otworzyć drogę do prawdziwego pojednania" - mówił Wojciechowski. Jak zaznaczył, Rosiak pomagał ludziom, szukającym sprawiedliwości.

Zdaniem Wojciechowskiego nienawiść mordercy była adresowana do PiS. "To była nienawiść do znaku pod którym pracował Marek Rosiak - Prawa i Sprawiedliwości i ludzi z tym znakiem związanych. Ziarno nienawiści wydało krwawy, tragiczny plon" - ocenił. "Złe słowa rzucone gdzieś w przestrzeni odbiły się, zamieniły w kule i ugodziły Marka Rosiaka śmiertelnym rykoszetem" - mówił.

Podkreślił jednocześnie, że Polacy powinni być sobie nie wrogami, ale braćmi, spierającymi się, ale szanującymi się nawzajem i razem dbającymi o nasz wspólny polski dom. "Bo ojczyznę mamy jedną, w tej ojczyźnie każdy z nas ma tylko jedno życie, w dodatku krótkie i kruche. Jeśli to zrozumiemy, ofiara życia i tragicznej śmierci marka Rosiaka nie pozostanie daremna" - zaznaczył europoseł PiS.

W stanowisku NSZZ "Solidarność" odczytanym przez szefa łódzkiej "S" Waldemara Krenca podkreślono, że zabójstwo Rosiaka ma charakter polityczny; przyczyniły się do niego m.in. poziom debaty publicznej, agresja polityków, kampanie oszczerstwa.

Według "S", do zabójstwa przyczyniły się też brak dialogu i brak szacunku dla drugich. "Wielu ludzi Solidarności oddało życie, by w Polsce nie rządziła nienawiść i przemoc. Apelujemy do wszystkich: nie dajmy się zwyciężyć złu. Zło dobrem zwyciężajmy" - wezwała Komisja Krajowa "S".

W uroczystościach w katedrze wzięło udział wielu parlamentarzystów PiS, którzy przyjechali do Łodzi z Warszawy specjalnymi autokarami - m.in. wicemarszałek Sejmu Marek Kuchciński, Antoni Macierewicz, Beata Kempa, Jolanta Szczypińska. Przybyli także m.in. minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski, a także posłowie innych ugrupowań, łódzcy działacze PiS oraz władze miasta i województwa.

Według szacunków policji w uroczystościach wzięło udział ok. 2,5 tys. osób. Przed łódzką katedrą pojawiło się też kilka osób, które były wśród zwolenników pozostawienia krzyża przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie. Przywieźli ze sobą kilka niewielkich drewnianych krzyży. Niektórzy mieli ze sobą flagi narodowe przewiązane kirem. Jak mówili, przyjechali oddać hołd zamordowanemu Rosiakowi.

Trumna z ciałem Marka Rosiaka została złożona w grobie przy głównej alei katolickiej części Starego Cmentarza, przy krzyżu. Na grobie został złożony wieniec od szefów trzech klubów parlamentarnych: PO - Tomasza Tomczykiewicza, PSL - Stanisława Żelichowskiego i SLD - Grzegorza Napieralskiego. Drugi wieniec złożył prezes PiS Jarosław Kaczyński. Odśpiewano także hymn narodowy.