Dziennik Gazeta Prawana logo

Wojna w mediach. Lis kontra Olejnik

5 listopada 2010, 11:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tomasz Lis dba o kondycję i figurę
Tomasz Lis dba o kondycję i figurę/Inne
Gorący spór rozgorzał w środowisku dziennikarskim po publikacji w tygodniku "Wprost" informacji o rzekomym telefonie posła Deptuły z pokładu tupolewa. Postawę pisma ostro skrytykowała w "Gazecie Wyborczej" Monika Olejnik. A redaktor naczelny pisma, Tomasz Lis, nie pozostał jej dłużny. "Niech redaktor Olejnik nie bawi się w psychoanalityka" - powiedział w Tok FM.

Monika Olejnik w swoim komentarzu skrytykowała "Wprost", ale także "Nasz Dziennik", które także publikowało teksty oparte na zeznaniach wdów po oficerach, którzy zginęli pod Smoleńskiem. "Może naprawdę warto się zastanowić i pomyśleć, że wdowy, ojcowie, mężowie, bracia, siostry ofiar katastrofy są od siedmiu miesięcy w żałobie. Może warto tę żałobę uszanować. Każdy z nas może być kiedyś w podobnej sytuacji" - napisała Olejnik.

Na odpowiedź naczelnego "Wprost" nie trzeba było długo czekać. W radiu Tok FM stwierdził: "Nie jestem w stanie "polemizować" z empatią Moniki Olejnik, którą w pełnej krasie wyjawiła po 10. kwietnia na ekranach telewizorów. Rzeczywiście w tym departamencie ma niekwestionowane miejsce pierwsze". Dodał, że dzięki swojemu komentarzowi Monika Olejnik "dołączyła do ekskluzywnego grona publicysty Warzechy i paru innych prawicowych portali, którym opublikowanie akt też się nie podobało".

"Lepiej, żeby redaktor Olejnik jednak nie bawiła się w psychoanalityka i nie konsultując się z pacjentem nie mówiła, czy się zastanawiali, czy się nie zastanawiali, czy myśleli, czy nie myśleli, czy współczuli, czy nie współczuli, ponieważ nad opublikowaniem informacji X, Y i Z toczyła się bardzo długa dyskusja i zapewniam, że całej serii drastycznych informacji nie opublikowaliśmy. Właśnie dlatego, że uważaliśmy, że ze względu na wrażliwość krewnych zmarłych, informacje te nie powinny być opublikowane" - stwierdził Lis.

W publikacji "Wprost" pojawiła się informacja, że żona posła Leszka Deptuły odebrała telefon od męża dokładnie w chwili katastrofy. Miała usłyszeć dramatyczne słowa "Asia, Asia!". Potem jednak prokuratorzy wyjaśnili, że żadnego takiego telefonu nie było.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Własne
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj