Na tak wysokie koszty sprawy, jaka odbywa się przed sądem okręgowym w Elblągu, składają się m.in. opłacenie obrońców z urzędu, koszty opinii lekarskich i opieki medycznej, jaką objęty jest na sali sądowej główny oskarżony Jan R.

Reklama

Proces 15-osobowej grupy przestępczej oskarżonej m.in. o przemyt alkoholu, narkotyków i papierosów, a także o zabójstwo dwóch biznesmenów ze Szczecina, toczy się od 2006 roku. Jest jednym z najdłuższych i najdroższych procesów jakie odbywały się w Elblągu.

W czwartek po raz trzeci sąd zamknął przewód sądowy i na czwartek 18 sierpnia zaplanował mowę końcową prokuratora. Po nim głos zabiorą oskarżycielki posiłkowe, którymi są żony zaginionych biznesmenów, obrońcy oskarżonych oraz sami oskarżeni.

Jak podano PAP w wydziale karnym w sądzie okręgowym w Elblągu dotychczasowe szacunki wskazują, że proces kosztował podatników 2 mln zł.

Składają się na to m.in. zwrot kosztów dojazdów do sądu świadków. Przesłuchano ich około 200, a niektórzy z nich dojeżdżali do Elbląga z zagranicy: z Holandii, Niemiec i Szwecji. Koszt zwrotu takiej delegacji, w niektórych przypadkach wynosił 500 złotych.

Na obrońców powołanych z urzędu sąd wydał 500 tysięcy złotych. Za każde posiedzenie sądu obrońca z urzędu otrzymuje za reprezentowanie jednego oskarżonego 130 złotych, a niektórzy adwokaci bronią jednocześnie trzech oskarżonych.



Jak poinformowano PAP, niektórzy adwokaci na początku procesu byli obrońcami z wyboru, którym za obronę płacili klienci. Po jakimś czasie część adwokatów wypowiedziała obronę, ponieważ klienci przestali płacić, mówiąc, że nie stać ich na ponoszenie takich kosztów. Sąd, aby nie dopuścić do zakłócenia procesu powołał dotychczasowych obrońców z wyboru, na obrońców z urzędu.

300 tysięcy złotych kosztowało zabezpieczenie na potrzeby procesu samochodów i części samochodowych. 10 pojazdów znajdują się na wynajętym, płatnym parkingu. Muszą się tam znajdować do czasu kiedy sąd rozstrzygnie co się z nimi dalej stanie.

Reklama

Około 80 tys. zł kosztował nadzór medyczny nad głównym oskarżonym Janem R. pseudonim Kulawy. Sparaliżowany przed laty w wypadku mężczyzna dowożony jest na salę sądową na szpitalnym łóżku. Przez cztery lata na każdej rozprawie obecny był lekarz, który otrzymywał wynagrodzenie w wysokości 200 złotych za każdą rozprawę. Takich rozpraw było 250. Od półtora roku oskarżonym opiekują się ratownicy medyczni, a koszt sprawowania przez nich opieki wyliczono do tej pory na 30 tys. złotych. Poza tym sąd musiał opłacić opinie biegłych, których powoływano, by badali w trakcie procesu stan zdrowia oskarżonego Jana R.

Sąd musiał także zapłacić za kilkadziesiąt opinii innych biegłych. Chodzi na przykład o poszukiwanie zwłok zaginionych dwóch biznesmenów, o zabójstwo których przed sądem odpowiadają czterej oskarżeni, w tym Jan R. Zwłok poszukiwano na grobli w gospodarstwie rybackim, niestety bezskutecznie. Sąd musiał opłacić badanie wskazanej ziemi georadarem, wykonanie odwiertów próbnych, a także badanie próbek ziemi pod kątem czy znajduje się w nim ludzkie DNA. Na te opinie wydano 15 tys. zł.