Dziennik Gazeta Prawana logo

Korupcja w Starachowicach. Śledczy szukają świadków

31 sierpnia 2011, 16:59
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Śledztwo w sprawie korupcji w Starachowicach idzie pełną parą. Prokuratorzy poszukują świadków, którzy w zamian za ujawnienie całego procederu będą mogli uniknąć kary.

Śledztwo w sprawie korupcji związanej ze spółkami komunalnymi w Starachowicach jest rozwojowe, ale prokuratura nie przewiduje na razie kolejnych zatrzymań - poinformowała w środę PAP prok. Katarzyna Płończyk z Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie. Jak ustaliła PAP, prokuratorzy liczą na zgłoszenie się osób uczestniczących w korupcji, które mogłyby dzięki temu uniknąć odpowiedzialności karnej.

W śledztwie podejrzanymi są prezydent Starachowic Wojciech B., przedsiębiorca Marian S. i pracownica urzędu miejskiego Justyna B. Naczelnik wydziału ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji prok. Katarzyna Płończyk poinformowała PAP, że krąg podejrzanych nie uległ zmianie. Ze względu na dobro śledztwa odmówiła podania informacji na temat mechanizmu korupcji i zebranego materiału dowodowego.

Według nieoficjalnych informacji, uzyskanych przez PAP z wiarygodnego źródła zbliżonego do prokuratury, śledczy liczą się z możliwością skorzystania z artykułu w kodeksie karnym, zapewniającego bezkarność osobie, która wręczyła korzyści majątkowe funkcjonariuszowi publicznemu i sama opowie o tym organom ścigania. Warunkiem bezkarności jest jednak zgłoszenie się, zanim wiedzę o przestępstwie podejmą organa ścigania.

W śledztwie prowadzonym przez krakowską prokuraturę z doniesienia CBA głównym podejrzanym jest prezydent Starachowic Wojciech B. Usłyszał on zarzut korupcji i przyjęcia 96 tys. zł korzyści majątkowej i trafił na trzy miesiące do aresztu. Kolejny podejrzany, przedsiębiorca Marian S., przyznał się do zarzutu wręczenia korzyści majątkowej i może uniknąć aresztu po wpłaceniu 50 tys. zł.

Pracownica urzędu miejskiego w Starachowicach Justyna B., której postawiono zarzuty korupcyjne mające związek z łapówkami, w tym pośrednictwo w ich przekazywaniu, nie przyznała się do winy i złożyła krótkie wyjaśnienia. Prokuratura zastosowała wobec niej dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju oraz poręczenie majątkowe w wysokości 9 tys. zł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj