Dziennik Gazeta Prawana logo

Spółdzielnie mieszkaniowe dzierżą monopol telewizyjny

30 września 2011, 06:49
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Spółdzielnie mieszkaniowe dzierżą monopol telewizyjny
Shutterstock
Miliona złotych zażądała spółdzielnia mieszkaniowa w Leżajsku za wejście na jej teren nowego operatora kablowego. Ta sprawa nie jest wyjątkiem. Firmy coraz częściej skarżą się na właścicieli budynków, że blokują konkurencję.

Zarządy spółdzielni mieszkaniowych utrudniają mieszkańcom swobodny wybór dostawców stacjonarnego internetu i telewizji kablowej.

Zjawisko narasta, o czym świadczą dane Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Tylko w tym roku urząd zakończył trzy postępowania, trzy są w toku. Trwa też siedem postępowań wyjaśniających. Bilans zeszłego roku: osiem decyzji stwierdzających nadużywanie przez spółdzielnie pozycji monopolistycznej.

– Problemy ze spółdzielniami, ale także wspólnotami mieszkaniowymi czy deweloperami operatorzy mają od lat. Często zarabiają one na prowadzeniu własnych telewizji kablowych czy sieci internetowych i nie chcą wpuszczać konkurencji – przyznaje mecenas Jakub Woźny reprezentujący operatorów telewizji kablowych zrzeszonych w Polskiej Izbie Komunikacji Elektronicznej.

Problem miała rozwiązać ustawa o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych, która weszła w życie w lipcu zeszłego roku. Zobowiązuje właściciela lub zarządcę do zapewnienia operatorom telekomunikacyjnym dostępu do nieruchomości. Jak się okazuje, jest martwa. – W dalszym ciągu zarządy nieruchomości, a w szczególności spółdzielnie mieszkaniowe, odmawiają operatorom dostępu do budynków. Najczęściej powołują się na konieczność uzyskiwania zgody wszystkich właścicieli lokali lub żądają opłat za ewentualne zniszczenia przy zakładaniu światłowodów – przyznaje mecenas Łukasz Bazański z kancelarii itB Legal.

Zdarza się, że spółdzielnie chcą odstraszyć sieci kablowe np. wysokimi opłatami za wejście na ich teren. Niektóre otwarcie się do tego przyznają. – Dostaliśmy pismo od jakiejś telewizji kablowej o udostępnienie jej naszych budynków w celu świadczenia usług. Odpisaliśmy, że za ewentualne zniszczenia domów chcemy opłatę w wysokości miliona złotych – mówi Antoni Sałek, prezes spółdzielni mieszkaniowej w Leżajsku. Firma nie odpowiedziała na jego propozycję, tylko od razu poskarżyła się do UOKiK.

– Żądanie od nas miliona złotych za to, że chcieliśmy mieszkańcom zaoferować większy wybór telewizji i internetu to jakieś nieporozumienie – mówi Wacław Słychan, właściciel Pro-Video-Studio-Life, które chciało wejść na teren spółdzielni. Sam mieszka na jej terenie i nie może korzystać z usług własnej firmy. – To po prostu monopol i uniemożliwianie konkurencji – twierdzi. Zgadza się z nim UOKiK. Kilka dni temu ukarał spółdzielnię w Leżajsku karą 23 tys. złotych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj