Związkowcy z NSZZ „Solidarność” przygotowali wniosek do Trybunału Konstytucyjnego (TK) o stwierdzenie niezgodności z ustawą zasadniczą art. 97c ust. 1 ustawy z 24 sierpnia 1991 r. o Państwowej Straży Pożarnej (tj. Dz.U. z 2009 r. nr 12, poz. 68 z późn. zm.). Ma on trafić do TK jeszcze w tym miesiącu. Zaskarżony przepis obowiązuje od stycznia 2011 r. Zgodnie z nim strażak za godzinę dodatkowej służby powyżej 40 godzin tygodniowo otrzymuje 60 proc. z 1/172 przeciętnego uposażenia (3945,31 zł). To oznacza 13,70 zł za jedną nadgodzinę.

Reklama

– To dyskryminacja! Stawka ta jest taka sama dla wszystkich strażaków bez względu na kwalifikacje i rodzaj wykonywanych zadań. Nie ma także znaczenia, czy godziny nadliczbowe zostały wypracowane w dzień, w nocy, w niedzielę czy w święta – mówi Robert Osmycki, przewodniczący Sekcji Krajowej Pożarnictwa NSZZ „Solidarność”.

Związkowcy zwracają uwagę, że tak niskie wynagrodzenie za dodatkową służbę może doprowadzić do nadmiernego obciążenia strażaków nadgodzinami. Ponieważ rząd, uchwalając nowe przepisy, założył, że w ciągu roku wypracują oni 6 mln dodatkowych godzin, to na jednego funkcjonariusza przypada ich 220. Dodatkowo sprawę komplikuje to, że ze względu na specyfikę pracy strażak nie może odmówić służby w nadgodzinach.

Zdaniem prawników strażacy mają szansę na wygraną przed Trybunałem Konstytucyjnym. Zaskarżony przez związkowców przepis nie tylko jest bowiem sprzeczny z art. 32 ust. 1 ustawy zasadniczej oraz wyrażoną tam zasadą równości, lecz także z art. 66 ust. 1 konstytucji dotyczącym prawa do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy.

– Ustawodawca, tworząc przepisy, nie może oszczędzać na bezpieczeństwie funkcjonariuszy. Związki zawodowe, skarżąc te przepisy, powinny skupić się na udowodnieniu, że takie rozwiązania wprowadzono, właśnie kierując się taką przesłanką. Ale aby to było możliwe, konieczne jest przedstawienie wyliczeń, które to udowodnią – mówi prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista.

Natomiast Karolina Miara, adwokat z Warszawy, wskazuje, że ustawodawca złamał także art. 24 konstytucji i wyrażoną tam zasadę nadzoru państwa nad warunkami wykonywanej pracy. Sprawa jest pilna, bo rząd do tej pory nie rozwiązał problemu 10 mln nadgodzin z poprzednich lat.