Wyrok zaoczny sąd wydaje w razie nieobecności pozwanego, powiadomionego o terminie rozprawy. Wyrok taki bez badania merytorycznego pozwu uwzględnia żądania powoda. Gdy pozwany złoży sprzeciw od takiego wyroku, sprawa jest badana od nowa merytorycznie.

Jak powiedziała we wtorek PAP sędzia Maja Smoderek, rzeczniczka Sądu Okręgowego ds. cywilnych, jeszcze w poniedziałek sąd wydał wyrok, w którym nakazał Wojtunikowi przeprosiny w "Rzeczpospolitej" i na stronach internetowych tej gazety za naruszenie dóbr osobistych P. Zarazem sąd oddalił resztę żądań pozwu (nie ujawniono ich). Sędzia Smoderek dodała, że nie ma jeszcze pisemnego uzasadnienia tego nieprawomocnego wyroku.

"Szef CBA uważa, że powództwo jest nieuzasadnione, dlatego też po zapoznaniu się z decyzją sądu będzie składał sprzeciw" - podał rzecznik CBA Jacek Dobrzyński.

Pozwany, przeciw któremu zapadł wyrok zaoczny, może złożyć sprzeciw w ciągu tygodnia od doręczenia mu wyroku.

W poniedziałek Wojtunik nie stawił się w Sądzie Okręgowym w Warszawie, gdzie miał się zacząć proces o ochronę dóbr osobistych wytoczony mu przez Marka P. "Szef CBA jest zaskoczony, tym bardziej, że nie wiedział ani o złożonym pozwie do Sądu Okręgowego w Warszawie, ani o terminie rozprawy" - oświadczył Dobrzyński. Dodał, że Wojtunik "zawsze stawiał się na wezwania każdego organu wymiaru sprawiedliwości".

Przyczyną pozwu są słowa Wojtunika z wywiadu dla "Rzeczypospolitej" z grudnia 2010 r. Pytany przez reportera, czy nie liczy, że Marek P. będzie świadkiem koronnym, szef CBA odparł: "Każdy funkcjonariusz chciałby, aby przestępca zgodził się zostać świadkiem koronnym". Mówił też, że "Marek P. najprawdopodobniej spajał pozornie rozbieżne interesy. Poprzez swoje wpływy przyspieszał i ułatwiał przekazanie majątków, był też sprawny, jeśli chodzi o zbywanie przejętych gruntów". Dodał, że P. "jest osobą zamożną i najprawdopodobniej dużą część swojego majątku zarobił właśnie dzięki działaniom przy Komisji Majątkowej".


P. poczuł się dotknięty tymi słowami i wytoczył Wojtunikowi procesy cywilny i karny (nie wiadomo, na jakim on jest etapie). W procesie cywilnym P. żąda od szefa CBA przeprosin w "Rz" oraz zadośćuczynienia finansowego.

W lutym br., gdy media podały informację o procesach, Wojtunik mówił, że to "próba wyłączenia CBA i funkcjonariuszy biura z działań związanych ze śledztwem dotyczącym korupcji w Komisji Majątkowej". "Chciałbym przypomnieć, że już po zatrzymaniu osoba ta składała zawiadomienie na funkcjonariuszy CBA, twierdząc, że go bili, torturowali. Są to fakty, które nie miały miejsca - dodawał. Podkreślał, że "jesteśmy w wolnym kraju i każdy każdego może pozwać".

P. (b. oficer tajnych służb PRL) został zatrzymany przez CBA, a następnie aresztowany przez sąd, we wrześniu 2010 r. Prokuratura w Gliwicach postawiła mu osiem zarzutów, m.in. korumpowania osoby z Komisji Majątkowej, oszustw na szkodę dwóch osób i jednej instytucji na sumę ok. 10 mln zł, nadużycia uprawnień przy sprzedaży nieruchomości i przywłaszczenia 300 tys. zł. Grozi mu 10 lat więzienia. W czerwcu br. wyszedł z aresztu po wpłaceniu miliona zł kaucji. Ostatnio prokuratura postawiła zarzuty czterem b. członkom Komisji Majątkowej.