Wszyscy świadkowie zostawi powołani przez pozwany przez Grażynę Szapołowską Teatr Narodowy. Małgorzata Kożuchowska, zeznając, przyznała, że czuje się rozdarta między lojalnością wobec dyrektora Jana Englerta, swego pracodawcy, a życzliwością wobec Grażyny Szapołowskiej, swej starszej koleżanki aktorki. 

Przez stronę pozwaną na świadków powołani zostali także m.in.: aktor Grzegorz Małecki i reżyser Jerzy Jarocki. Ale to nie koniec - Teatr Narodowy chce przesłuchania kilku kolejnych osób. 

Adwokat Grażyny Szapołowskiej podkreśliła w rozmowie z "Faktem", że najważniejszą sprawą jest kwestia złożenia przez aktorkę wniosku o urlop na żądanie. Choć nie bez znaczenia jest tło całej sytuacji, więc to, czy wszyscy aktorzy traktowani są przez Teatr Narodowy tak samo.

Proces toczy się od listopada ubiegłego roku. Grażyna Szapołowska domaga się przywrócenia jej do pracy w Teatrze Narodowym. A wszystko zaczęło się od tego, że w kwietniu aktorka nie pojawiła się na spektaklu "Tango". W tym czasie brała udział - jako jurorka - w telewizyjnym show. Około 150 widzów przepraszał Jan Englert, który wyszedł wówczas na scenę.

Szapołowska tłumaczyła, że wielokrotnie informowała Englerta o kolizji terminów i prosiła o pomoc w rozwiązaniu tej sprawy. Przywoływała podobne sytuacje z przeszłości, kiedy aktorka Beata Ścibakówna, prywatnie żona Englerta, brała udział w show "Gwiazdy tańczą na lodzie".

>>> Tak zeznaje Kożuchowska. Zobacz wideo >>>