Dziennik Gazeta Prawana logo

Boni i jego piąte koło u wozu. Fiasko ministerialnego eksperymentu

10 października 2012, 07:34
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Michał Boni
Michał Boni/Newspix
Szlachetny pomysł ministra cyfryzacji umacnia papierologię i biurokrację

Wprowadzone w marcu metryki spraw miały zapewnić przejrzystość procedur w lokalnych urzędach. Sprawdziliśmy, czy eksperyment ministra Michała Boniego zadziałał. Z ankiety przeprowadzonej przez DGP wśród samorządów wynika, że pomysł jest: A. martwy, B. stał się piątym kołem u wozu, C. tworzy dodatkową biurokrację. Samorządowcy już zwrócili się do ministra, by zmniejszył zakres spraw objętych obowiązkiem prowadzenia metryki.

Pomysł był szlachetny. Metryka miała stanowić obowiązkową część akt sprawy administracyjnej. Widoczne w niej powinny być wszystkie etapy postępowania wraz z danymi osób, które podejmowały poszczególne czynności. W efekcie spodziewano się zwiększenia transparentności decyzji i zmniejszenia korupcji.

By nie obciążać samorządów nadmierną biurokracją, Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji przygotowało wykaz spraw, w których metryki prowadzić nie trzeba, tłumacząc, że są to sprawy proste i o powtarzalnym charakterze.

Z dziesięciu przebadanych przez nas urzędów gminnych tylko jeden prowadził metrykę spraw w taki sposób, jak życzył sobie tego rząd. Za to, jak twierdzą sami samorządowcy, miganie się od ich prowadzenia jest na porządku dziennym.

– wskazuje Piotr Skłodowski, sekretarz gminy Andrzejewo (woj. mazowieckie). Dodaje, że w gminach wciąż pojawiają się różne interpretacje co do tego, kiedy metrykę trzeba prowadzić, a kiedy nie. – mówi Skłodowski.

Niektórzy samorządowcy w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że w ich urzędach w ogóle nie prowadzi się metryk. – twierdzi jeden z samorządowców.

Jerzy Zająkała, wójt gminy Łubianka (woj. kujawsko-pomorskie), przyznaje, że zadanie realizuje częściowo. – wyjaśnia.

Najbardziej niechętne eksperymentowi Boniego są małe gminy. Duże urzędy mają po prostu sztab urzędników, z którego łatwiej wyłonić „ochotnika” do papierologii.

– mówi Stefan Śpibida, wójt gminy Dobre (woj. kujawsko-pomorskie).

Zdarzają się jednak wyjątki. – – usłyszeliśmy w urzędzie w Pawłowicach (woj. śląskie).

Unia Metropolii Polskich wysłała do MAiC pismo z propozycją rozszerzenia wykazu spraw, w których nie trzeba metryki prowadzić. Zdaniem UMP w przypadku spraw realizowanych masowo i w krótkim terminie wypełnienie kolejnego dokumentu tylko opóźnia i utrudnia wykonanie zadania. W przesłanych propozycjach znalazły się m.in. sprawy z zakresu świadczeń rodzinnych i alimentacyjnych oraz związane z rejestracją pojazdów.

Urzędnik w gminie prawie dwie godziny dziennie pisze metryki

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Tomasz Żółciak

Dziennikarz zajmujący się tematami politycznymi, współautor podcastu „Z drugiej strony". Związany z DGP nieprzerwanie od 2010 roku. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW oraz Centrum Europejskiego UW.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSkładka zdrowotna z kilkoma progami. Ma powstać nowy model »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj