Dziennik Gazeta Prawana logo

25 lat więzienia za zabójstwo kobiety w zaawansowanej ciąży

14 listopada 2012, 16:27
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
25 lat więzienia za zabójstwo kobiety w zaawansowanej ciąży
Sąd: 25 lat więzienia za zabójstwo kobiety w zaawansowanej ciąży/Shutterstock
Na 25 lat więzienia skazał Sąd Apelacyjny w Warszawie Grzegorza T. za zabójstwo partnerki. Kobieta była w ósmym miesiącu ciąży. Wyrok jest prawomocny. Sąd złagodził tym samym wyrok sądu I instancji, który skazał T. na dożywocie.

Jak powiedziała PAP rzeczniczka Sądu Apelacyjnego w Warszawie sędzia Barbara Trębska, zgodnie ze środowym wyrokiem trzydziestokilkuletni Grzegorz T. będzie mógł ubiegać się o przedterminowe warunkowe zwolnienie dopiero po 22 latach (jeżeli sąd nie orzeka inaczej, skazani na 25 lat mogą ubiegać się o zwolnienie po 15 latach w więzieniu).

Obrońca skazanego adwokat Piotr Witaszek powiedział PAP, że podnosił w apelacji okoliczności związane ze współpracą skazanego z organami ścigania. Sąd po części je uwzględnił. - powiedziała Trębska.

- dodała.

Ofiara morderstwa - mieszkająca w Nowym Dworze Mazowieckim Wioleta S. - początkowo została uznana za zaginioną. Zniknęła pod koniec marca 2006 r. Wychodząc z domu, nie zabrała ze sobą dokumentów ani rzeczy, które mogłyby świadczyć o wyprowadzce. Miała się spotkać z 28-letnim wówczas Grzegorzem T. - jej chłopakiem i ojcem jej nienarodzonego dziecka.

Mężczyzna, wielokrotnie później przesłuchiwany, twierdził, że dziewczyna nie dotarła na umówione spotkanie. Brał nawet udział w jej poszukiwaniach. Ciało odnaleziono dopiero pięć lat po morderstwie - w marcu 2011 r.; wcześniej policjanci i prokuratorzy ponownie przesłuchali Grzegorza T. i przedstawili mu prawdopodobny przebieg zdarzeń. Wówczas przyznał się do winy i złożył zeznania. Wskazał miejsce ukrycia zwłok - były zakopane nad Wisłą na terenie rezerwatu Kępa Nowodworska.

W pierwszej instancji proces toczył się przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga. W maju skazał on oskarżonego na dożywocie. Uznał, że mężczyzna działał z zimną krwią, brutalnością i cynizmem. - mówił wtedy w uzasadnieniu wyroku sędzia Sławomir Bielecki.

Sąd pierwszej instancji wskazał, że podczas spaceru - jak wynikało z wyjaśnień oskarżonego - Wioleta S.. - mówił sędzia. Kobieta otrzymała pięć ciosów nożem, następnie Grzegorz T. zakopał ofiarę. Potem, przez kilka lat, Grzegorz T. konsekwentnie ukrywał swój udział w zbrodni.

Sąd okręgowy wskazał, iż do rozwiązania sprawy przyczyniła się żmudna praca i determinacja funkcjonariuszy policji. Uznał też - z czym nie zgodził się w środę sąd apelacyjny - że okolicznością łagodzącą w sprawie nie może być przyznanie się oskarżonego do winy.

Grzegorz T. mówił tylko o jednym ciosie w plecy, po którym ofiara miała osunąć się na ziemię bez oznak życia. Jak twierdził, pozostałe obrażenia na ciele ofiary prawdopodobnie zostały zadane szpikulcem, którym policjanci nakłuwali grunt w poszukiwaniu ciała, jednak według prokuratury przeczyło temu usytuowanie obrażeń.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj