Pierwsze koncepcje odbudowy zburzonego przez Niemców Zamku Królewskiego pojawiły się tuż po zakończeniu wojny. W 1949 r. Sejm uchwalił ustawę o konieczności odbudowy Zamku, a rok później pod przewodnictwem premiera Józefa Cyrankiewicza powstał specjalny zespół mający przygotować konkretne plany związane z odbudową. Odstąpiono wtedy od początkowej koncepcji stworzenia tam muzeum i narodził pomysł, by Zamek stał się siedzibą najwyższych władz państwowych, czyli prezydenta, premiera i może Biura Politycznego KC PZPR.
- opowiadała PAP kuratorka zamkowej ekspozycji "Zniszczenie i odbudowa Zamku Królewskiego w Warszawie" Bożena Radzio.
Ostateczną decyzję o odbudowie Zamku podjęto w 1971 r. i znów odżyła dyskusja o formie funkcjonowania budowli. Uznano wówczas, że ma on być takim symbolem państwowości polskiej, muzeum i miejscem spotkań reprezentacyjnych. Zaplanowano też, że pewna część pomieszczeń będzie przeznaczona na spotkania Polonii, która wspierała odbudowę nie tylko finansowo, ale także ofiarowując liczne obiekty do urządzenia wnętrz. "W związku z tym zaplanowano, że w całym zachodnim skrzydle i fragmencie południowego znajdą się pomieszczenia przeznaczone na spotkania Polonii" - mówiła Radzio.
W tamtym okresie powstał także Obywatelski Komitet Odbudowy Zamku Królewskiego, w skład którego weszło łącznie ok. 130 osób mających reprezentować różne warstwy społeczne m.in. aktorzy, pisarze, naukowcy, historycy, różni działacze i robotnicy. Z tego grona wybrano prezydium z I sekretarzem Komitetu Warszawskiego PZPR Józefem Kępą jako przewodniczącym. Jego zastępcą został m.in. prof. Stanisław Lorentz, który faktycznie kierował tym gremium. Prezydium organizowało całą pracę i powołało kilka komisji tematycznych m.in. architektoniczno-konserwatorską, która wspólnie z prezydium decydowała o szczegółach odbudowy. Wykonawcą prac projektowych była zaś Pracownia Konserwacji Zabytków, której posiedzenia są ciekawym źródłem informacji.
- relacjonowała Radzio.
Na drugim piętrze miało powstać kilka apartamentów. Prowadziła do nich jedna z klatek schodowych zwana poselską, do której wiodło boczne wejście usytuowane przy Bramie Zegarowej. Obok schodów zainstalowano specjalnie zaprojektowaną windę. Apartamenty były zarówno większe, złożone z części sypialnej, salonu, łazienki i garderoby, jak i mniejsze, jednopokojowe z łazienką i garderobą. Ściany pokoi zostały obite elegancką tkaniną, podobną do lnianego płótna, specjalnie impregnowaną dla zabezpieczenia przed ogniem. Podłogę wykonano z drewna dębowego, a przestronna garderoba została w całości zabudowana szafami z litego drewna. Łazienki zostały wykończone marmurami i specjalnie sprowadzanym wyposażeniem.
- dodała Radzio.