Niemal jednej czwartej gmin uzdrowiskowych w Polsce grozi utrata statusu uzdrowiska, a wraz z nim – możliwości prowadzenia lecznictwa, milionów złotych wpływów i korzystnego wizerunku, na który pracowały od lat.
W Polsce status zdrowotnego kurortu mają 44 gminy oraz jedno sanatorium podziemne w Wieliczce. Są regularnie sprawdzane przez Ministerstwo Zdrowia (MZ). Gdy pojawiają się jakieś niedociągnięcia, minister żąda zmian. Jak wynika z informacji DGP uzyskanych w resorcie zdrowia, obecnie zagrożonych jest 10 uzdrowisk.
Sopot, Goczałkowice-Zdrój i Kamień Pomorski muszą zmniejszyć poziom hałasu, a Cieplice-Zdrój – doprowadzić do normy stężenie pyłów zawieszonych. Kilku uzdrowiskom (m.in. Augustów, Krasnobród czy Dąbki) resort nakazał do końca tego roku spełnić warunek określony jako „eksploatacja surowców naturalnych (borowin)”.
Więcej na ten temat mówi DGP rzecznik resortu Krzysztof Bąk. – mówi rzecznik. Dodaje, że te gminy, którym postawiono taki warunek, nie wykorzystują surowców leczniczych, które są podstawą otrzymania statusu uzdrowiska. A surowce... sprowadzają.
Niektóre samorządy są zaskoczone, gdy informujemy je, że znalazły się na liście zagrożonych gmin. – twierdzi Tadeusz Popławski z Urzędu Miejskiego w Augustowie.
Przyznaje jednocześnie, że Augustów zmuszony jest sprowadzać borowinę spod Białegostoku. I to mimo że gmina się zarzeka, iż sama ma świetnej jakości surowce naturalne, które mogłaby wykorzystywać w celach uzdrowiskowych.
– – wskazuje Popławski.
Dla gmin utrata statusu uzdrowiska oznacza nie tylko cios w kreowany przez wiele lat wizerunek. To także strata realnych pieniędzy. Zgodnie z obwieszczeniem ministra finansów w sprawie górnych stawek kwotowych podatków i opłat lokalnych w 2013 r. stawka opłaty uzdrowiskowej może wynosić do 4,26 zł za dobę od jednej osoby przebywającej na obszarze uzdrowiska.
Swoje dorzuca też resort finansów. – – informuje ministerstwo. – – twierdzi Krzysztof Bąk.