Macierewicz: To zdjęcie MAK. Lasek: W raporcie MAK nie ma takiego zdjęcia

Trwa ostry spór o to, czy zdjęcie skrzydła którym posługiwał się prof. Wiesław Bienienda jest sfałszowane. Taki zarzut wysunął zespół Macieja Laska. Antoni Macierewicz odpowiada, że zdjęcie pochodzi z raportu MAK. Tymczasem Maciej Lasek wydał już w tej sprawie oświadczenie.

wróć do artykułu
  • ~PUCHATEK
    (2013-10-12 11:38)
    puchatek2013-10-11 14:02 Ale jesteś kmiot ,podszywając się pod Puchatka!!!
  • ~POLAK
    (2013-10-11 22:50)
    Chodzi wyłącznie o zabicie niezależnego głosu sprzeciwu wobec absurdów zawartych w raportach MAK i Millera. Dyskredytowani jesteśmy wszyscy hurtowo za to, że nie akceptujemy oficjalnego kłamstwa smoleńskiego!

    Taka jest opinia renomowanego niezależnego naukowca prof. Wiesława Biniendy - w nawiązaniu do napastliwej hucpy Laska i zmasowanej propagandy mainstreamowych mediów przeciwko niezależnym badaczom.

    O rzekomo zmodyfikowanym zdjęciu skrzydeł Tu-154M nr 101, jakie umieścił w swojej prezentacji powiedział:
    "Przede wszystkim to nie jest żaden kluczowy dowód. Te fotografie stanowiły wyłącznie uzupełnienie i dodatkową ilustrację dla zasadniczego wyniku mojej pracy, która polegała na komputerowej symulacji uderzenia skrzydła samolotu w brzozę. Co do zdjęć, to chciałbym zwrócić uwagę, że pod każdym jest wyraźnie podane źródło. Wszystkie fotografie skrzydeł pochodzą z raportu MAK. Pokazałem też wizualizację, którą dostarczył mi inż. Marek Dąbrowski. Na niej rzeczywiście komputerowo przesunięto odłamaną część skrzydła i przyłożono do pozostałego fragmentu. Wyraźnie powiedziałem, że jest to rekonstrukcja, więc nie wiem, jak można mówić o fałszerstwie".

    Prof. Binienda kolejny raz zaznaczył, że żaden wyrwany z kontekstu cytat zamieszczony w pamiętnej kublikacji w GW nie pochodził z jego zeznań:
    "W tym szale medialnej nienawiści do niezależnych ekspertów inspirowanej z ośrodków prokuratury nie chodzi przecież ani o nasze badania, ani o nasze zeznania, ani o nasze kompetencje. Chodzi wyłącznie o zabicie niezależnego głosu sprzeciwu wobec absurdów zawartych w raportach MAK i Millera. Dyskredytowani jesteśmy wszyscy hurtowo za to, że nie akceptujemy oficjalnego kłamstwa smoleńskiego".


    Wszyscy niezależni naukowcy którzy ośmielają się podważać oficjalną rządową wersję "katastrofy" narażają się na ostre ataki, szykany, szkalowanie; są w POdły sposób dyskredytowani za to, że nie akceptują oficjalnego smoleńskiego kłamstwa!!!
  • ~hahaha
    (2013-10-11 21:17)
    Nie bardzo rozumiem POdniecanie się tuskomłotów ...PO prostu zerknijcie na sygnaturkę pod foto...no chyba ,ze MAK znaczy FAŁSZYWE ...!!!
  • ~świadek fałszowanej historii
    (2013-10-11 21:16)
    Jesteśmy żywymi świadkami tworzenia nieprawdziwej i wymyślonej historii, która będzie przekazywana następnym pokoleniom. Okazuje się, że generalnie historia nie jest obiektywna, ponieważ zawsze jest tworzona prze polityków. Okazuje sie, że prawdziwe są tylko fakty natomiast cała "obróbka" tych faktów to przysłowiowy kicz i gniot tworzony na potrzeby dorazne polityków.
  • ~Binienda:uruchomiono akcję szkalowania i opluwania
    (2013-10-11 20:05)
    Piotr Falkowski: Podobno w jednej ze swoich prezentacji zamieścił Pan komputerowo zmodyfikowane zdjęcia skrzydeł tupolewa, zespół Laska zapowiedział, że złoży w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. W jego oświadczeniu mowa jest o sfałszowaniu kluczowego dowodu zespołu parlamentarnego.

    – Przede wszystkim to nie jest żaden kluczowy dowód. Te fotografie stanowiły wyłącznie uzupełnienie i dodatkową ilustrację dla zasadniczego wyniku mojej pracy, która polegała na komputerowej symulacji uderzenia skrzydła samolotu w brzozę. Co do zdjęć, to chciałbym zwrócić uwagę, że pod każdym jest wyraźnie podane źródło. Wszystkie fotografie skrzydeł pochodzą z raportu MAK. Pokazałem też wizualizację, którą dostarczył mi inż. Marek Dąbrowski. Na niej rzeczywiście komputerowo przesunięto odłamaną część skrzydła i przyłożono do pozostałego fragmentu. Wyraźnie powiedziałem, że jest to rekonstrukcja, więc nie wiem, jak można mówić o fałszerstwie.

    Trwa kampania podważania Pana autorytetu po artykule w „Gazecie Wyborczej” i ujawnieniu zeznań Pana i dwóch innych współpracowników zespołu parlamentarnego. Nie ma Pan poczucia nadużycia zaufania i dobrej woli?

    – Oczywiście, że prokuratura nadużyła mojego zaufania. Mogłem nie przyjmować wezwania do stawienia się do prokuratury. Była to wyłącznie moja dobra wola, że to wezwanie przyjąłem. Wiedziałem bowiem, że jeśli tego wezwania nie przyjmę, to zostanie rozpętana kampania propagandowa, że uciekam przed prokuraturą, gdyż kłamię. Zdawałem sobie sprawę, że prokuratura będzie manipulować moimi zeznaniami, ale nie przypuszczałem, że aż to takiego stopnia. Przykładowo, żaden cytat wyrwany z kontekstu, którym „Gazeta Wyborcza” starała się nas zdyskredytować w swym słynnym paszkwilu, nie pochodzi z moich zeznań. W tym szale medialnej nienawiści do niezależnych ekspertów inspirowanej z ośrodków prokuratury nie chodzi przecież ani o nasze badania, ani o nasze zeznania, ani o nasze kompetencje. Chodzi wyłącznie o zabicie niezależnego głosu sprzeciwu wobec absurdów zawartych w raportach MAK i Millera. Dyskredytowani jesteśmy wszyscy hurtowo za to, że nie akceptujemy oficjalnego kłamstwa smoleńskiego.

    Czy z perspektywy czasu nie wydaje się Panu, że pytania prokuratora były tendencyjne i już wtedy planowano wykorzystanie Pana zeznań poza śledztwem?

    – Tak.

    Przekazał Pan prokuraturze pliki z symulacją, o których mowa w zeznaniach?

    – Poinformowałem prokuraturę, że na przekazanie plików komputerowych potrzebna jest zgoda mojej uczelni i NASA. Należy więc wystąpić do tych instytucji drogą formalną.

    Jak Pan ocenia te dwa lata pracy nad przyczynami katastrofy?

    – Niestety negatywnie. Nie byłem na to przygotowany. Jestem naiwnym naukowcem, odizolowanym od świata polityki. Wydawało mi się, że, gdy zaproponuję alternatywną metodę weryfikacji istotnych faktów przy pomocy narzędzi – mogę to powiedzieć z całą odpowiedzialnością – najlepszych na świecie, których jestem współtwórcą, to spotka się to z pozytywnym odbiorem. Stało się inaczej. Została uruchomiona cała akcja szkalowania i opluwania mnie. Najpierw sam dostawałem nieprzyjemne e-maile i telefony, teraz skupiono się na moich współpracownikach i przełożonych, wszędzie, gdzie tylko byłem lub jestem zaangażowany. Są oni dosłownie bombardowani e-mailami, które mają charakter zwykłych donosów. Chodzi o to, żeby uznano, że zajmuję się sprawami politycznymi, czymś podejrzanym, i żebym miał z tego powodu kłopoty.
    Nie obawia się Pan, że zaszkodzi to Panu w karierze w USA?

    – Na szczęście moja pozycja jest bardzo mocna. Przede wszystkim moja praca przyniosła uczelni 8 mln USD z zewnątrz, co jest rekordową wielkością funduszy, jakie uzyskuje jeden naukowiec. Od 2000 r. jestem dziekanem (department chair) i udaje mi się wykonywać tę funkcję administracyjną z powodzeniem, godząc ją z aktywną pracą naukową. Kiedy zaczynałem kierowanie wydziałem, było na nim 200 studentów i 12 profesorów. Teraz jest 450 studentów i 19 profesorów. To konkretne mierniki mojego sukcesu. Oczywiście najważniejsze są wskaźniki dotyczące moich publikacji naukowych, liczba wypromowanych magistrów i doktorów. Kieruję też od trzech lat czasopismem naukowym „Journal of Aerospace Engineering”. Od tego czasu tak zwiększyła się ilość przysyłanych i przyjmowanych artykułów, że wydawca podjął decyzję o zwiększeniu liczby stron oraz częstotliwości pisma z kwartalnika na dwumiesięcznik. Ostatnio wydaliśmy numer specjalny z okazji 70-lecia Centrum Badań NASA Glenn w Cleveland. Napisali go sami kierownicy z NASA Glenn, którzy podsumowują 70 lat działalności swoich działów i dzielą się wizją dalszego rozwoju tego ośrodka badawczo-naukowego. To oznacza potencjalną ogromną ilość cytowań tego numeru. Jakoś NASA nie przestraszyła się skierowanej przeciwko mnie kampanii oszczerstw i zdecydowała powierzyć mojemu czasopismu swój jubileuszowy koronny produkt. Taka też była moja strategia wzmocnienia pisma, którą udało się zrealizować. Mówię o tych wszystkich sukcesach, gdyż gdyby nie one, na pewno kampania szkalowania mnie osiągnęłaby zamierzony efekt. Ale na szczęście te e-maile trafiają do ludzi, którzy mnie od wielu lat znają i wiedzą, co naprawdę robię i kim jestem. Na swoją reputację ciężko pracowałem wiele lat i dlatego nie jest mnie tak łatwo zniszczyć.


    Ale chcąc nie chcąc znalazł się Pan w centrum sporu politycznego w Polsce.

    – Rozumiem, ale nigdy nie było to moim celem i niezbyt mi cała ta sytuacja odpowiada. Staram się trzymać z dala od polityki, nie wypowiadam się na temat partii politycznych, wyborów itp. Nie mam wpływu na to, jaką etykietę mi się w Polsce przylepia. To, że mieszkam, tak jak większość współpracowników zespołu parlamentarnego, za granicą, ma znaczenie, gdyż my nie jesteśmy tak zaangażowani w sprawy wewnętrzne w Polsce, także w spory polityczne krajowe. Najczęściej nie mamy dostępu na bieżąco do krajowych mediów, nie czujemy takiej presji społeczno-politycznej jak ludzie w kraju, a przez to możemy prowadzić nasze analizy spokojniej, skupiając się na kwestiach technicznych. Mówi się, że jestem „pisiorem”. To naprawdę śmieszne. Powiem tylko tyle, że większość pracy przy tych symulacjach wykonywali moi doktoranci i studenci. To są Amerykanie, Chińczycy czy Hindusi. Oni nie tylko nie głosują na PiS, ale wielu nie wie nawet, gdzie leży Polska. Gdziekolwiek mówię o swoich ustaleniach na temat katastrofy w gronie naukowców, nie natrafia to na żaden sprzeciw czy uwagi. Dla nich wpisuje się to w cały nurt podobnych wyników, na przykład prac profesora Roberta Bocchieri na temat testu samolotu Constellation opublikowanych w 2012 roku.

    Dziękuję za rozmowę.
  • ~puchatek
    (2013-10-11 14:02)
    Kaczyński i Macierewicz nie mówią jednej ważnej rzeczy, a tłuszcza nie przyjmuje jej do wiadomości. Lasek i jego eksperci nie są politykami, nie reprezentują żadnej partii, a Komisja d/s badania wypadków lotniczych działała w takim składzie na długo przed Smoleńskiem i nie nigdy nie miała celów politycznych w odróżnieniu do Kaczyńskiego i Macierewicza którzy robią wszystko by dorwać się do władzy …
    Będą kłamać, pomawiać, manipulować by osiągnąć swój cel - WŁADZĘ, a tłuszcza skandująca jest im potrzebna tylko po to by oddała na nich głos. Bo przecież ich wyborcy to nie ludzie mający wkład w gospodarkę, naukę czy rozwój, to w większości emeryci lub życiowi nieudacznicy, którzy chcieliby tylko żeby im wszystko dało państwo jak za komuny…
  • ~daromir
    (2013-10-11 13:40)
    Nie ma takiej bzdury, której Maciorka by nie powiedział,
    i nie ma też takiego głupstwa, w które by "ciemny lud" nie uwierzył
  • ~FA
    (2013-10-11 13:31)
    Wczoraj Odbyła się w Katedrze Św Jana MSZA ŚWIETA za zmarłych w niewyjaśnionych okolicznościach w Smoleńsku. Chcę tą droga serdecznie podziekowac Kaznodzieji Ojcu Franciszkanowi Gabryjelowi Bartoszewskiemu za wspaniałą homilię. Komisje winny współpracowac, a nie obrzucac się błotem
  • ~neutron
    (2013-10-11 12:51)
    Wszelka dyskusja o katastrofie smoleńskiej z pisowcami jest bezsensowna. Wśród moich znajomych z pracy niestety są pisowcy (na szczęście w zdecydowanej mniejszości) i wiem tyle, że oni nie oglądają programów z ekspertami Laska, nie czytają ich wyjaśnień itp. Żadne zdjęcia ich nie interesują, a na rzetelne wiadomości w internecie reagują nerwowo i z agresją. Przecież to były ich 3.5 roku życia w kłamstwie i oparach schizofrenii i nie są w stanie przyznać, że się mylili. Tam jest z góry przyjęta teza, ślepy atak, agresja, stwierdzenie, że nie ma na nic dowodów i że rząd oszukuje, że będzie to rozliczone po wyborach. Bycie wyborcą sekty PiS to stan umysłu, psychoza. Tylko leczenie farmakologiczne z psychiatrą może pomoc, ŻADNE argumenty słowne, żadne obrazki, czy filmy, żadne złapanie Macierewicza na oszustwie czy ośmieszenie jego ekspertów od wybuchów stodół nie mają dla nich najmniejszego znaczenia, wszystko co nie zgadza się z ich wizją jest dla nich nieprzyswajalne.
  • ~Naukowiec
    (2013-10-11 12:44)
    1. „Naukowcy” Macierewicza powołują się na dowody z „ruskiego” raportu?? Przecież oglosili, że raport rosyjski jest oszustwem a dowody sfałszowane.
    2. Można korzystać z różnych źródeł ale trzeba się powołać na to źródło i i je zweryfikować. „Naukowcy” Macierewicza o tym nie wiedzą??
    Jest to pokaz głupoty i hipokryzji.
  • ~Olek
    (2013-10-11 11:44)
    Matoły tuskowe ponoszą winę za tą katastrofę i dlatego brobią się nieczystymi zagraniami.
  • ~DAV
    (2013-10-11 11:34)
    jerzyk2013-10-11 11:12

    Szalony Antoś twierdził, że wszystkie dowody Anodiny są fałszywe. Jednak jedno zdjęcie uznał za prawdziwe

    .. i wlasnie o to chodzi ! W tej sprawie produkuje się codziennie 100 roznych kłamstw i to swiadomie po to, aby już nigdy nikt nie był w stanie dojść do tego, co tam się naprawdę wydarzyło . To jest wlasnie polityka rządu PO od samego początku !!!
  • ~ankieter
    (2013-10-11 11:29)
    Wedle biorących udział w ankiecie:

    Waszym zdaniem
    Czy polski rząd miał coś wspólnego z katastrofą w Smoleńsku?
    Dziękujemy za głosowanie!
    Tak
    82%
    Nie
    18%

    Liczba ankietowanych: 746

    Czyli - aż 82 procent polskich obywateli obwinia rząd Tuskolandu za doprowadzenie do smoleńskiej tragedii!

    Ankieta: 11:26 2013-10-11
  • ~jerzyk
    (2013-10-11 11:12)
    Szalony Antoś twierdził, że wszystkie dowody Anodiny są fałszywe. Jednak jedno zdjęcie uznał za prawdziwe. Teraz okazuje się, że może dowody Anodiny są prawdziwe, a tylko to zdjęcie, które pokazuje, sfałszował razem z Biniendą.
    Tyle warte są "dowody" zespołu Macierewicza, w które tak wierzą moherowi wyznawcy zamachu.
  • ~DAV
    (2013-10-11 11:08)
    Roband2013-10-11 09:27

    Antek a co z waszym wstydliwym tematem pijany generał ?

    ..a co ty idioto czepiasz się Blasika , co to ma wnieść do sprawy ? Nie był w kokpicie i jako pasażer samolotu mogl nawet lezec pijany na podłodze , bo mialby do tego prawo i to nie miałoby zadnego wpływu na zachowanie się samolotu w powietrzu - od tego byli piloci i służby naziemne - co nie ???
  • ~veritas
    (2013-10-11 10:12)
    "Atak na polskich naukowców to rzecz straszna"!
    "Czy w wolnym, demokratycznym kraju nie można podejmować niezależnych decyzji i prowadzić badań, by odkryć zaistniałe mechanizmy i dojść do obiektywnej prawdy"?

    Nagonka na niezależnych naukowców, ekspertów ZP dociekających obiektywnej prawdy o smoleńskiej tragedii jest kontynuowana!

    "Od chwili tragedii działają dwie komisje: rządowa i parlamentarna. Obydwa zespoły chcą dojść do prawdy, która chyba z biegiem czasu coraz bardziej się oddala. I bolesne jest to, że w ostatnich tygodniach nastąpił publiczny ostry atak jednej komisji na drugą. Profesorom uczelni o wielkim dorobku, o sławie światowej, publicznie odmawia się kompetencji naukowych. Jest to sytuacja straszna, prowadząca do jeszcze głębszego podziału i wykopania przepaści między Polakami.
    Jak można publicznie domagać się od kogoś zaprzestania aktywnej działalności? Czy w wolnym, demokratycznym kraju nie można podejmować niezależnych decyzji i prowadzić badań, by odkryć zaistniałe mechanizmy i dojść do obiektywnej prawdy?
    Domaganie się zaprzestania badań i przeprosin na tym etapie jest zadziwiające. Kogo przepraszać i za co? Jest to brak elementarnego szacunku dla drugiego człowieka, a zwłaszcza dla tragicznie zmarłych rodaków i ich rodzin" – fragment wczorajszej homilii wygłoszonej przez zakonnika o. Gabriela Bartoszewskiego w mszy św. w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej.

    Tak na marginesie. NPW do dnia dzisiejszego oficjalnie nie wykluczyła ze smoleńskiego śledztwa wątku dotyczącego potencjalnego aktu terrorystycznego, na skutek którego rządowy tupolew uległ kompletnej destrukcji kiedy jeszcze znajdował się w powietrzu.
  • ~himils
    (2013-10-11 09:57)
    Kiedy tak patrzę na to co się dzieje teraz w Polsce to zaczynam rozumieć powody dlaczego praktycznie nigdy nie mieliśmy sukcesów tylko same porażki. Przeciętny polski wyborca nadal jest tępy, niedouczony, podatny na manipulacje,wierzy w zabobony. Kiedy się ma takich wyborców to takie typy jak Macierewicz mogą sobie spokojnie hasać po scenie politycznej i według swoich życzeń manipulować tym motłochem. Przy urnie wyborczej głos takiego "bezmózga" ślepo wierzącego w bzdury i idiotyzmy Macierewicza waży tyle samo co normalnego człowieka. Problem jest taki ze obecnie ta normalność zanika (emigruje za granicę albo nie chce głosować). Czy czasem nie należałoby wprowadzić ( kiedy jeszcze jest czas) prawo według którego glosować mogli by tylko ci co mają świadectwo dojrzałości czyli maturę. Bo na prawdę nie sposób zrozumieć faktu istnienia w życiu publicznym takiego typa jakim jest Macierewicz, nie sposób zrozumieć ludzi, którzy pozwalają się tak manipulować i oddają swój głos na ugrupowanie, w którym to chore indywiduum gra jedną z główniejszych ról!!!
  • ~rolka
    (2013-10-11 09:55)
    Taaa... Lasek zmanipulował zdjęcia, żeby wkopać Antka...
    Jeśli to szaleństwo nadal się będzie nakręcać w takim tempie, to dowiemy się, że samo poczęcie Biniendy i reszty ekspertów było zmanipulowane ponad 50 lat temu właśnie w celu wkopania Antka w XXI wieku. Ba! Cała linia produkcyjna aparatów, którymi zrobiono zdjęcia jest zmanipulowana. Tupolew to nie podlega dyskusji, że był zmanipulowany.
    Tyle, że to nas, ***** ani o milimetr nie przybliża do zamknięcia sprawy, bo teatr okładania się pozwami i zarzutami manipulacji trwa nadal...
  • ~jakub
    (2013-10-11 09:46)
    Każda religia wypełniona jest bredniami, które podaje się wiernemu ludowi do wierzenia. Gdyby któremuś z wiernych przyszło do głowy pytać lub zastanawiać się co kapłan miał na myśli, to otrzymuje prędką i ucinającą wszelkie dywagacje odpowiedź... oto święta tajemnica wiary. W religii smoleńskiej obowiązują te same zasady. Kapłan Antoni pokazywał dziś święte zdjęcia urwanego skrzydła. Wytłumaczył wiernym, że przyczyną tego urwania był wybuch. Lud zawył z rozkoszy, że kapłan udowodnił wybuch, choć śladu najmniejszego nikt nie zobaczył. Lecz błogosławieni są ci co nie widzieli, a uwierzyli Antoniemu i jego guru Jarosławowi. A ci którzy bezczelnie mówią, że nie widzieli są ślepcami, niedowiarkami i zdrajcami. Ślepców i zdrajców na razie jest większość, ale Jarosław dojdzie kiedyś do władzy i zemści się na nich srodze.
  • ~simon
    (2013-10-11 09:44)
    I na tych dwóch durniów (Maciorkę i Kaczora) chce glosować 30% ludzi ? To prawdziwa tragedia tego narodu skoro ludzie, którzy dawno powinni być skierowani na przymusowe leczenie w Pruszkowie Wsch. plotąc niestworzone brednie mają blisko 30% poparcie ! Ale na takim właśnie poziomie jest to nasze społeczeństwo, ciemnota i kołtuństwo znacznej jego części jest porażająca.