Dziennik Gazeta Prawana logo

Gwałt w Lesie Kabackim. Guział wątpił, policja też, ale prokuratura ma pewność

2 stycznia 2014, 13:34
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Uczestnicy biegu solidarności z ofiarą gwałtu w Lesie Kabackim
Uczestnicy biegu solidarności z ofiarą gwałtu w Lesie Kabackim/Agencja Gazeta
Głośny przypadek gwałtu w Lesie Kabackim został zmyślony? Takie prowokacyjne tezy stawiał na Twitterze Piotr Guział. Jednak, jak dowiedział się dziennik.pl, prokuratura potwierdziła, że do zdarzenia rzeczywiście doszło. Choć, jak ustaliliśmy, policja miała co do tego wątpliwości.

Przed kilkoma dniami Prokuratura Rejonowa dla Warszawy-Mokotowa umorzyła postępowanie w tej sprawie z powodu . Na tę informację natychmiast zareagował burmistrz Ursynowa, na terenie którego w sierpniu ubiegłego roku doszło do gwałtu. - napisał na Twitterze Piotr Guział i w ten sposób wywołał burzliwą dyskusję.

CZYTAJ WIĘCEJ: Znów kontrowersyjnie o gwałcie. Guział przeprasza >>>

Sprawdziliśmy, czy słowa Guziała mają oparcie w materiałach zgromadzonych w śledztwie. - - deklaruje szef prokuratury Paweł Wierzchowski.

Jak się dowiedzieliśmy, ofiara była przesłuchiwana przy udziale biegłego psychologa i seksuologa. Jego opinia nie pozostawiała żadnych wątpliwości. - - stwierdził on w opinii, która trafiła do akt sprawy.

Również wynik lekarskiej obdukcji nie podważał relacji kobiety. Lekarz stwierdził, że do obrażeń (których istnienie zostało potwierdzone) mogło dojść w sposób opisywany przez ofiarę.

Jak ustaliliśmy, w ocenie tej sytuacji istniał poważny rozdźwięk między oskarżycielami a policjantami pracującymi przy tej sprawie. Ci drudzy od początku poddawali w wątpliwość relację kobiety. Tym bardziej, że wedle wyników ekspertyzy na odzieży poszkodowanej nie było żadnych śladów biologicznych innej osoby.

-- potwierdza nam prokurator Wierzchowski.

Sami policjanci z Mokotowa nie chcą się oficjalnie wypowiadać o tym przypadku. - - usłyszeliśmy od jednego z oficerów kierujących pracą mokotowskich policjantów.

Według relacji ofiary do napaści doszło 30 sierpnia wieczorem około godziny 19. Kobieta biegała po Lesie Kabackim ścieżką, która zaczyna się na ulicy Moczydłowskiej. Została zaatakowana, gdy wbiegła między drzewa. Sprawca miał grozić jej pistoletem.

Właśnie w życie wchodzą zmiany prawne dotyczące spraw o zgwałcenia. Nie jest to już przestępstwo "zgłoszeniowe" a ścigane z urzędu. Ograniczona została również rola policji w takich postępowaniach. Ofiara będzie przesłuchiwana przed sądem z udziałem biegłego psychologa a także prokuratora.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj