Burmistrz Ursynowa swoim wpisem wywołał burzę. Pierwszy zareagował warszawski radny PiS, Maciej Wąsik. Nie przebierając w słowach pytał Piotra Guziała, czy "jeszcze nie wytrzeźwiał".

Guział jednak brnął dalej. Przekonywał, że w sytuacji, kiedy nie ma sprawcy, nie ma również przestępstwa. Całą sprawę określił jako dętą.

Potem jednak Piotr Guział zamieścił wpis, w którym przyznał się do błędu. Nie chodzi jednak o to, że zdecydował się na wypowiedź, ale że pomylił się co do faktów.

Do gwałtu, w który wątpi burmistrz Ursynowa, miało dojść wczesnym wieczorem 30 sierpnia. Kobieta, która zgłosiła przestępstwo, wyjaśniała, że została zaatakowana w czasie joggingu. Biegała po ścieżce łączącej się z ulicą Moczydłowską. Do napadu miało dojść, gdy wbiegła w głąb lasu. Kilka dni temu prokuratura poinformowała, że sprawa - w związku z niewykryciem sprawcy - została umorzona. Śledczy podkreślili jednak, że jeśli tylko uda się ustalić jakieś nowe okoliczności bądź szczegóły, postępowanie zostanie podjęte na nowo. 

Tuż po tym wydarzeniu Piotr Guział pozwolił sobie na wpis, który także wywołał kontrowersje. Zastanawiał się, jak kobieta mogła biegać po ciemku.

Wpisem tym oburzone były m.in. organizacje feministyczne.

CZYTAJ WIĘCEJ: Po wpisie Guziała: To świadczy o słabym pofałdowaniu kory mózgowej >>>