Poziom wody na odcinku Sandomierz - Puławy ciągle utrzymuje się w okolicach stanu alarmowego, ale rzeka jest coraz spokojniejsza. Dyrektor Centrum Janusz Skulich zapewnia, że sytuacja wraca do normy. Zapewnia, że już niedługo będzie możliwe przerwanie obserwacji wałów przeciwpowodziowych. W ciągu najbliższych dni Wisła powinna powrócić do swojego koryta.
Tylko w stolicy w działania związane z przejściem wysokiej wody było zaangażowanych 1400 osób. Fala wezbraniowa, która właśnie przechodzi przez stolicę, ma niespełna siedem metrów. Dotychczas doszło jedynie do niewielkich podtopień w dzielnicy Wawer. Fala jest o 80 centymetrów niższa, niż ta, która przeszła przez stolicę w 2010 roku.
Jutro rano jest spodziewana w okolicach Płocka. W okolicznych miejscowościach, a także w samym Płocku trwają prace przy umacnianiu wałów przeciwpowodziowych. Zdecydowano również o zmniejszeniu zrzutu ze zbiornika retencyjnego Dębe, aby fale z Narwi i Wisły nie nałożyły się na siebie. Także zbiornik włocławski posiada pewne możliwości przyjęcia dodatkowej wody. Janusz Skulich dodał jednak, że za zaporą we Włocławku mogą wystąpić .
Służby monitorują również stan Odry. Fala wezbraniowa przechodzi teraz w okolicach Głogowa. Jest ona łagodna, ale służby muszą kontrolować sytuację, szczególnie tam, gdzie wały są remontowane - wyjaśnił szef Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.
Dyrektor Rządowego Centrum Bezpieczeństwa powiedział także, że są już wyciągane pierwsze wnioski z tegorocznej akcji. Przyznał, że konieczna jest poprawa przepływu informacji oraz systemu ostrzegania.
Tymczasem potężne powodzie nawiedziły Serbię oraz Bośnię i Hercegowinę. Woda, która zalała znaczną część powierzchni obu krajów, zabiła kilkadziesiąt osób. Oba kraje zaapelowały o pomoc. Chęć wsparcia akcji ratowniczej zadeklarowali polscy strażacy. CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT >>>