Dziennik Gazeta Prawana logo

Pieńkowska wygrała z Pomponikiem. Jak komentuje to sąd?

9 czerwca 2015, 07:30
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Jolanta Pieńkowska
Jolanta Pieńkowska/AKPA
Portale powinny reagować na powiadomienia, które jedynie ogólnie informują o naruszeniu dóbr osobistych, nie wskazując konkretnych komentarzy. I decydować o ich usuwaniu. Taki wyrok zapadł przed sądem rozpatrującym pozew prezenterki telewizyjnej Jolanty Pieńkowskiej.

Serwis internetowy nie odpowiada za dane pozostawiane na nim przez internautów do czasu, gdy nie zostanie poinformowany o tym, że łamią one prawo. Sam nie musi sprawdzać, czy plik wrzucony przez któregoś z użytkowników nie jest przypadkiem piracki albo czy komentarz napisany przez innego nie narusza czyichś dóbr osobistych. Jego odpowiedzialność zaczyna się dopiero od momentu, gdy uzyska wiarygodną wiadomość o bezprawnym charakterze danych i niezwłocznie nie zablokuje dostępu do nich.

Procedura ta nosi nazwę notice and takedown. Problem w tym, że ustanawiający ją art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1422 ze zm.) jest nadzwyczaj ogólny i nie precyzuje, jakie warunki powinna spełniać „wiarygodna wiadomość”. Jak wynika z najnowszego orzecznictwa, może ona jedynie ogólnie wskazywać komentarze internautów, które mogą być bezprawne. Rolą portalu jest zaś wówczas zweryfikowanie wszystkich wpisów i zdecydowanie, który z nich zostawić, a który usunąć.

Blokada wpisów

Takie wyroki zapadły przed sądami obydwu instancji rozpoznających pozew prezenterki telewizyjnej Jolanty Pieńkowskiej. Poczuła się ona urażona artykułem zamieszczonym w należącym do Grupy Interia serwisie Pomponik.pl. Równie mocno oburzyła ją treść wpisów zamieszczanych pod tym tekstem przez internautów. Reprezentujący ją prawnik zażądał usunięcia artykułu i komentarzy. Gdy serwis nie spełnił tego żądania, skierował sprawę do sądu, żądając przeprosin i zapłaty 100 tys. zł na cel społeczny.

Sądy uznały, że o ile artykuł nie naruszał dóbr osobistych, o tyle komentarze pod nim już tak. A jego zdaniem portal ponosi za nie odpowiedzialność, skoro nie zareagował na wezwanie do ich usunięcia. Grupa Interia przekonywała, że nie mogła tego zrobić, gdyż wezwanie nie wskazywało konkretnych komentarzy. Sądy doszły jednak do wniosku, że nie musiało.

– napisano w uzasadnieniu wyroku Sądu Okręgowego w Krakowie (sygn. akt I C 628/14). – wyjaśnił sąd, nakazując zapłatę 2 tys. zł.

Dodatkowe koszty

7852720-.jpg
Sądowe potyczki Romana Giertycha

Sąd Apelacyjny w Krakowie utrzymał ten wyrok. Nie wszystkich prawników przekonuje jednak argumentacja sądów. –– uważa Xawery Konarski, adwokat z kancelarii Traple Konarski Podrecki i Wspólnicy.

Branża internetowa zwraca uwagę na praktyczne skutki wyroku. – – mówi Włodzimierz Schmidt, prezes Związku Pracodawców Branży Internetowej IAB Polska.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj