Międzynarodowe śledztwo dziennikarskie tzw. Panama Papers (Kwity z Panamy) opisuje kulisy funkcjonowania tropikalnych rajów podatkowych. Brali w nim udział dziennikarze śledczy "Suddeutsche Zeitung" oraz 108 innych redakcji z 76 krajów pod egidą Międzynarodowego Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (The International Consortium of Investigative Journalists, ICIJ).
pisze Gazeta Wyborcza, której reporterzy również brali udział w tym śledztwie.
To prawdopodobnie największy taki wyciek w historii. Dokumenty – e-maile, sprawozdania finansowe, umowy, instrukcje etc. - pochodzą z kancelarii podatkowej Mossack Fonseca mającej 35 biur zagranicznych, m.in. w Szwajcarii, Chinach czy USA. Dotyczą klientów firmy z lat 1977-2015.
Panama papers i Polacy
W dokumentach znajdują się też nazwiska polskich polityków i biznesmenów. Z usług kancelarii miał korzystać Paweł Piskorski, były prezydent Warszawy i eurodeputowany. – ustaliła Wyborcza. Sam Piskorski nie widzi nic złego w posiadaniu spółki w raju podatkowym, jeśli działa ona zgodnie z prawem. powiedział Gazecie Piskorski.
Kancelaria Mossack Fonseca pracowała też między innymi dla Mariusza Waltera, byłego szefa koncernu medialnego ITI czy Marka Profusa, którego firma handluje m.in. paliwami i sprzętem wojskowym oraz wydaje tygodnik "Piłka Nożna". Nazwisko Waltera figuruje przy dwóch spółkach obsługiwanych przez biuro Mossack Fonseca. napisała Wyborcza.
Spółka Profusa i jego żony została zarejestrowana przez Mossack Fonseca w 1993 roku. cytuje Profusa Gazeta.
Jak przypomina Wyborcza samo posiadanie spółki w raju podatkowych nie jest przestępstwem.pisze Gazeta.
Spółki w rajach podatkowych często służą ich właścicielom do ukrywania dochodów przed fiskusem w ich rodzimym kraju. Niekiedy wykorzystywane są też do legalizacji pieniędzy pochodzących z nielegalnych źródeł.