– zapowiedział w 35. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego minister Antoni Macierewicz. – – wyjaśniał polityk.
Z prawnego punktu widzenia nie będzie to jednak proste. Jak wynika z danych departamentu kadr Ministerstwa Obrony Narodowej dotyczących żołnierzy zawodowych w służbie czynnej, . Zgodnie z obowiązującym kodeksem karnym degradacja to środek karny stosowany wobec żołnierzy. Artykuł 327 k.k. przewiduje, że , a .
W przypadku potencjalnej degradacji generałów Kiszczaka i Jaruzelskiego warto zwrócić uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze, ustawodawca tworząc ten przepis, punkt ciężkości kładł na korupcję. Po drugie, o degradacji decyduje sąd. Tak więc nawet jeśli podwładni ministra Macierewicza przygotują odpowiednie wnioski, to i tak wszystko będzie leżeć w gestii sądu, który niekoniecznie musi podzielić racje wnioskodawców. Zapewne oznacza to też – być może długi – proces.
– mówi DGP prawnik wojskowy, który prosi o niepodawanie nazwiska. Zapewne zmiana dotyczyłaby ustawy o powszechnym obowiązku obrony.
– zapowiada Bartłomiej Misiewicz, rzecznik prasowy MON.
W przypadku przeprowadzenia degradacji do stopnia szeregowych na pewno odczułyby to wdowy po generałach. Ich renty radykalnie by spadły. Według dziennika „Fakt”, wdowa po generale Jaruzelskim otrzymuje obecnie ok. 5 tys. zł miesięcznie, a wdowa po generale Kiszczaku nieco ponad 4 tys. zł. W przypadku zmian byłoby to zapewne ok. 2 tys. zł miesięcznie.
Degradacji nie należy mylić z obniżeniem stopnia. W pierwszym wypadku ukarany (nawet oficer) zostaje szeregowym. W drugim następuje obniżenie rangi, czyli np. pułkownik zostaje podpułkownikiem, podpułkownik majorem itd.
W ustawie lepiej opisana jest kwestia awansów żołnierzy niepozostających już w służbie czy wręcz awansów pośmiertnych. Można je przyznać Jak przewiduje art. 76 ustawy Z tego przepisu skorzystano w październiku tego roku przy pośmiertnym awansie pułkownika Ryszarda Kuklińskiego na stopień generała brygady.