Wyrok został ogłoszony w piątek po godz. 20; wcześniej tego dnia sąd zamknął przewód sądowy i wysłuchał głosów stron. Orzeczenie jest nieprawomocne; jego kosztami sąd obciążył Skarb Państwa. Żona Jerzego Ziobry Krystyna Kornicka-Ziobro już zapowiedziała apelację.
W uzasadnieniu wyroku sąd stwierdził, że zebrany materiał dowodowy - wiarygodny i miarodajny - nie daje podstaw do przyjęcia, że postępowanie oskarżonych nosiło cechy błędu medycznego, skutkującego narażeniem pokrzywdzonego na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.
– stwierdziła sędzia Agnieszka Pilarczyk w uzasadnieniu uniewinniającego orzeczenia.
Oskarżonymi byli: ówczesny kierownik II oddziału Kliniki Kardiologii i oddziału klinicznego szpitala prof. Jacek D., ówczesny lekarz tego oddziału i wiceszef pracowni hemodynamiki, a obecnie szef II oddziału Klinicznego Kardiologii oraz Interwencji Sercowo-Naczyniowych prof. UJ Dariusz D., lekarka dyżurna Katarzyna S. i ordynator sali monitorowanej Andrzej K.
Ojciec Zbigniewa Ziobry był leczony od 22 czerwca 2006 r. w Szpitalu Uniwersyteckim UJ w Krakowie. Zmarł 2 lipca. Lekarzy oskarżono, że "pomimo ciążącego na nich szczególnego obowiązku opieki nad pacjentem (...) narażony on został na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, skutkiem czego pacjent 2 lipca 2006 r. zmarł". Zarzuty dotyczyły nieprawidłowej diagnozy i wyboru nieprawidłowego leczenia - m.in. przeprowadzenia zabiegu angioplastyki wieńcowej (założenie stentów, w dodatku nieprawidłowych) zamiast operacji kardiochirurgicznej (wszczepienia by-passów), braku konsultacji kardiochirurgicznej, nieprawidłowości w leczeniu farmakologicznym.
Oskarżeni nie przyznali się do winy i w czasie procesu odmówili odpowiedzi na pytania oskarżycieli oraz ich pełnomocnika. W piątek nie było ich w sądzie.
Prokurator w mowie końcowej szczegółowo omówił proces leczenia, wskazując na – jego zdaniem – istotne nieprawidłowości w procesie leczenia pacjenta i zaistnienie błędu medycznego. Zastrzeżenia dotyczyły nieprawidłowej diagnozy i wyboru nieprawidłowego leczenia - m.in. przeprowadzenia zabiegu angioplastyki wieńcowej (założenie stentów) zamiast operacji kardiochirurgicznej (wszczepienia by-passów), braku konsultacji kardiochirurgicznej, nieprawidłowości w leczeniu farmakologicznym i nierozpoznania na czas zawału u pacjenta.
stwierdził prokurator i wniósł o uzupełnienie opisu zarzucanego im przestępstwa narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia - o stwierdzenie, że oskarżeni lekarze działali "w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, w krótkich odstępach czasu".
Wnioskowana przez prokuraturę kara dla Dariusza D. miała wynosić 2 lata bezwzględnego pozbawienia wolności, 20 tys. zł nawiązki na fundację, której celem jest wspieranie kardiologii i zakazu wykonywania zawodu na 5 lat. Dla oskarżonego Jacka D. prokurator wniósł o karę 2 lat więzienia w zawieszeniu na 5 lat, nawiązkę 15 tys. zł i zakaz wykonywania zawodu lekarza na 5 lat. Dla Andrzeja K. prokurator żądał kary 2 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat, 20 tys. zł nawiązki i zakazu wykonywania zawodu na 5 lat. W przypadku oskarżonej Katarzyny S. prokurator domagał się 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata i 10 tys. zł nawiązki. W stosunku do wszystkich oskarżonych prokurator wnosił o kary grzywien i solidarne zobowiązanie do zapłaty kosztów i opłat sądowych.
Oskarżyciele posiłkowi i ich pełnomocnicy przyłączyli się do żądań prokuratora. Wnosili także o pozbawienie Katarzyny S. prawa wykonywania zawodu na rok. Krystyna Kornicka-Ziobro, żona zmarłego Jerzego Ziobry w gorzkich słowach mówiła o swej walce i tym, że negatywnie ocenia sąd.
Obrońcy wnosili o uniewinnienie oskarżonych, wskazując m.in. na brak związku miedzy zarzutami a działaniami oskarżonych. Z podaną przez prokuratora kwalifikacją prawną, dotyczącą "działania w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, w krótkich odstępach czasu", polemizował m.in. mec. Piotr Kardas, określając to mianem "nietrafnej konstrukcji". - – wskazywał adwokat.
Oskarżyciele posiłkowi Krystyna Kornicka-Ziobro i Witold Ziobro opuścili sąd przed ogłoszeniem wyroku. W oświadczeniu nadesłanym PAP po wyroku, Kornicka-Ziobro napisała m.in. "wyrok, który pani sędzia Agnieszka Pilarczyk wydała w procesie lekarzy oskarżonych o to, że przyczynili się do śmierci mojego śp. Męża, zachwiał moją wiarą w sprawiedliwość sądów". - zadeklarowała.
Śledztwo w sprawie śmierci Jerzego Ziobro było dwukrotnie umarzane przez prokuraturę. W 2013 r. przed krakowskim sądem rozpoczął się proces z subsydiarnego aktu oskarżenia przeciwko czworgu lekarzom ze szpitala. Akt taki może wnieść pokrzywdzony w sprawach ściganych z oskarżenia publicznego w sytuacji, gdy dwukrotnie odmówi tego prokurator (po wykorzystaniu drogi zażalenia sądowego). Złożyła go Krystyna Kornicka-Ziobro, a przyłączyli się do niego synowie Witold i Zbigniew. Rodzina dołączyła inne opinie lekarskie, uzyskane przez nią w rożnych ośrodkach medycznych.
W wyniku przystąpienia do sprawy w 2016 r. zamiejscowego wydziału Prokuratury Krajowej w Krakowie proces toczył się w trybie z oskarżenia publicznego, a oskarżyciele subsydiarni stali się oskarżycielami posiłkowymi.
Jest to kolejny proces w tej sprawie. Subsydiarny akt oskarżenia wpłynął do sądu w lipcu 2011 r. W lutym 2012 r. krakowski sąd rejonowy umorzył postępowanie. Sąd odwoławczy utrzymał w mocy postanowienie o umorzeniu w stosunku do trojga lekarzy, sprawę czwartego skierował ponownie do sądu rejonowego. Z kasacją nadzwyczajną w tej sprawie na wniosek rodziny pacjenta wystąpił do Sądu Najwyższego Prokurator Generalny. W marcu 2013 r. SN uznał, że sąd odwoławczy nie odniósł się do wszystkich argumentów podnoszonych przez rodzinę. Nakazał m.in. uzupełnienie opinii biegłych lub powołanie nowych biegłych. W rezultacie sprawa trafiła ponowie do sądu rejonowego.