23-letnia Milena W. uczestniczyła w libacji alkoholowej, którą w piwnicy jednego z bloków urządził recydywista, 44-letni Grzegorz P. Mężczyzna nie chciał wypuścić kobiety, gdy impreza się skończyła. W brutalny sposób oślepił ją, wgniatając kciukami z ogromną siłą gałki oczne, a następnie bił ją i zgwałcił. Przez kilka dni więził pokrzywdzoną w piwnicy, a później w swoim mieszkaniu, w którym w tym czasie przebywali jego brat i matka. Młodej kobiecie nie udzielono żadnej pomocy. Po trzech dniach Grzegorz P. zaprowadził Milenę przed klatkę bloku, w którym mieszkała i tam ją zostawił.
Prokurator Piotr Krystek domagał się najwyższej kary dla oskarżonego, tj. 20 lat pozbawienia wolności.- podkreślił.
Podczas przesłuchania P. przyznał się do niemal wszystkich czynów poza gwałtem. W trakcie procesu zaczął wycofywać się z niektórych zarzutów. Mężczyzna wcześniej był już wiele razy skazany, m.in. za rozboje, kradzieże oraz groźby pozbawienia życia.
Sąd przychylił się do wniosku prokuratora i skazał oskarżonego na łączną karę 20 lat pozbawienia wolności i nakazał zapłatę 200 tysięcy złotych na rzecz poszkodowanej tytułem zadośćuczynienia. Grzegorz P. po wyjściu z więzienia przez 10 lat nie będzie mógł zbliżać się do pokrzywdzonej oraz jej rodziny.
W uzasadnieniu sąd zaznaczył, że nie ma jakichkolwiek okoliczności łagodzących dla P. - powiedziała sędzia Dorota Biernikowicz.
Milena W. z powodu zespołu głębokiego stresu pourazowego nie zeznawała przed sądem; została przesłuchana w trybie wyjątkowym w tzw. niebieskim pokoju. Nie była też obecna na ogłoszeniu wyroku.
- skomentował wyrok pełnomocnik pokrzywdzonej Radosław Szczepaniak.
Wydany w poniedziałek wyrok jest nieprawomocny.