Sieci handlowe zapewniają, że nie zamierzają łamać prawa, ale sięgną po wszelkie możliwe sposoby, by nie stracić na wprowadzeniu zakazu działania w niedziele. Otwarte pozostaje pytanie, czy niektóre pomysły będą łamaniem przepisów.
– tłumaczy adwokat Jerzy Kwaśniewski z Instytutu Ordo Iuris, reprezentujący komitet inicjatywy ustawodawczej.
Zwraca też uwagę na zapis dotyczący placówek na dworcach. –– podkreśla Jerzy Kwaśniewski, mimo że Ministerstwo Pracy na etapie prac nad ustawą dało wykładnię tego przepisu. Zgodnie z nią w niedzielę będą mogły być otwarte tylko placówki znajdujące się na poziomie galerii prowadzących podróżnych na dworzec.
Eksperci zwracają też uwagę na wyłączenie spod działania ustawy piekarni, cukierni i ciastkarni. Według nich sieci handlowe będą jednak miały trudność z rozszerzeniem tego rodzaju działalności o handel innymi produktami. –– komentuje Jerzy Kwaśniewski.
Prawnik przypomina, że dekadę temu przy okazji wprowadzania zakazu handlu w 13 dni świątecznych Ministerstwo Pracy i Inspekcja Pracy uznały, że zakaz dotyczy placówek, dla których handel jest działalnością przeważającą.
– mówi Danuta Rutkowska, rzecznik Głównego Inspektora Pracy. Alfred Bujara, przewodniczący sekcji handlu detalicznego NSZZ Solidarność, zapowiada, że złoży do Senatu poprawkę dotyczącą wysokości kar za niedostosowanie się do nowych regulacji. – dodaje.
Jedno jest pewne. Ograniczenia nie dotyczą sprzedaży online. Dlatego sieci otwarcie przyznają, że to kierunek ich rozwoju. Prace Biedronki nad otwarciem sklepu online są zaawansowane. Lidl przed kilkoma miesiącami dodał Polskę do rynków, na których chce ruszyć ze sprzedażą na odległość. Biura prasowe obu sieci na razie nie komentują tych planów. Deklaracje o większej aktywności w sieci słychać też z Bricomarche, TXM, Gino Rossi, CCC czy innych sieci z obszaru mody, które otwarcie przyznają, że online to dla nich szansa.
– – wyjaśnia przedstawiciel Gino Rossi.
Prognozy PwC dotyczące zwolnień pracowników z powodu zakazu handlu mogą się w związku z tym nie sprawdzić. W analizie z końca 2016 r. firma ta szacowała, że pracę straci ponad 21 tys. osób. Personel będzie potrzebny do obsługi zleceń internetowych i... dłuższej pracy w tygodniu. Aby nie stracić z powodu wolnych niedziel, sieci rozważają wydłużenie godzin otwarcia. Jak się dowiedzieliśmy, testowanie takiego rozwiązania rozpoczęła już Biedronka. Od listopada jej sklepy na południu Polski działają od poniedziałku do soboty o godzinę dłużej – do 23.
Netto ma inny pomysł na przyciągnięcie klientów do swoich sklepów. – komentuje Sławomir Nitka, dyrektor operacyjny.
Jak inaczej przekonać do siebie kupujących? Zdaniem ekspertów kierunkiem będą promocje, które zostaną nasilone w ostatnich dniach handlowych tygodnia. A to oznacza, że może powtórzyć się sytuacja z Węgier. – – wyjaśnia Łukasz Marynowski z Polskiej Rady Centrów Handlowych.
Galerie też biorą pod uwagę wydłużenie czasu pracy. tłumaczy Marynowski.
Firma Apsys, właściciel 24 galerii w Polsce, przyznaje, że myśli o takim rozwiązaniu. – tłumaczy Agnieszka Tomczak-Tuzińska, dyrektor ds. marketingu Apsys Polska. Wielu najemców zapewnia, że dostosuje się do zmian.