Dziennik Gazeta Prawana logo

Odpalił świecę dymną na spotkaniu z Michnikiem, usłyszał wyrok

23 maja 2018, 12:31
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Sąd
Sąd /Shutterstock
Na karę pół roku ograniczenia wolności w postaci 30 godzin prac społecznych na miesiąc skazał w środę Sąd Rejonowy w Płocku (Mazowieckie) 30-letniego Mateusza J., oskarżonego o odpalenie świecy dymnej na spotkaniu w tym mieście w 2017 r. z szefem "Gazety Wyborczej" Adamem Michnikiem.

Podczas procesu, który toczył się od marca, odbyły się dwie rozprawy. Mateusz J. nie przyznał się do zarzucanego czynu. Odmówił też odpowiedzi na pytania prokuratora i sądu. Odpowiadał jedynie na pytania obrońcy. W trakcie ogłoszenia wyroku, który jest nieprawomocny, Mateusz J. był nieobecny. Obrona nie wyklucza złożenia apelacji.

Ogłaszając wyrok, sąd argumentował, że materiał dowodowy w sprawie, w tym zeznania świadków i nagranie wideo, dokumentujące przebieg spotkania, dają podstawę do uznania, iż Mateusz J. wypełnił znamiona zarzucanego mu czynu, to znaczy, rozproszył zebranie przy użyciu przemocy. powiedziała sędzia Monika Ponikiewska-Lisiak. Jak dodała, „użycie ładunku pirotechnicznego w postaci świecy dymnej było użyciem przemocy”.

Zaznaczyła przy tym, że uczestnicy spotkania, a obecne były tam m.in. osoby starsze i kobieta w ciąży, gwałtownie reagowali na pojawienie się dymu - byli przestraszeni, nie wiedzieli w tamtej chwili, jaki to ładunek, a część z nich upuszczała salę w pośpiechu. "Znaczenie ma to, że uczestnicy opuścili salę, że doszło nie tylko do przerwania, ale do rozproszenia zebrania" - podkreśliła sędzia Ponikiewska-Lisiak.

Sąd przyjął, że chociaż żaden z zeznających w sprawie świadków nie zauważył, kto odpalił i rzucił świecę dymną, to zachowanie Mateusza J., utrwalone na nagraniu wideo, pozwala ustalić, że sprawcą czynu jest właśnie on. uzasadniała sędzia Ponikiewska-Lisiak.

Sąd zwrócił uwagę na zeznania policjantów, w tym funkcjonariuszy, którzy po zatrzymaniu rozmawiali z Mateuszem J. podkreśliła sędzia Ponikiewska-Lisiak. Wyjaśniła, że wymierzając karę Mateuszowi J. sąd przyjął, że jego występek miał charakter chuligański. Za okoliczność łagodzącą sąd uznał "dotychczasowy sposób życia" oskarżonego, w tym to, iż nie był on dotąd karany.

Sąd, oprócz kary ograniczenia wolności w wymiarze 6 miesięcy w postaci 30 godzin prac społecznych na miesiąc, orzekł również wobec Mateusza J. nawiązkę w kwocie 1 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej, a także obciążył go kosztami sądowymi w wysokości 190 zł. O karę ograniczenia wolności poprzez prace społeczne, nawiązki i obciążenia kosztami procesu, wnosił prokurator.

- oświadczyła sędzia Ponikiewska-Lisiak.

Wcześniej, przed zamknięciem przewodu sądowego, obrońca Mateusza J. wnioskował o jego uniewinnienie, zastrzegając, że "z ostrożności procesowej" wnosi jednocześnie o ewentualne wymierzenie kary grzywny "gdyby sąd stwierdził, że oskarżony dokonał czynu". W trakcie procesu obrona wskazywała, że materiał dowodowy w sprawie nie uprawnia do stwierdzenia, że spotkanie z Adamem Michnikiem zostało rozproszone, w tym z użyciem przemocy, a także nie daje podstaw do przypisania oskarżonemu winy.

- powiedział PAP aplikant Piotr Wojtewicz, obrońca Mateusza J.

Do odpalenia świecy dymnej w trakcie spotkania w Spółdzielczym Domu Kultury w Płocku mieszkańców tego miasta z redaktorem naczelnym „Gazety Wyborczej” Adamem Michnikiem doszło 14 marca 2017 r. Po przewietrzeniu sali spotkanie, w którym brało udział ok. 100 osób, kontynuowano. Jeszcze przed jego rozpoczęciem grupa - według relacji świadków - do 30 osób wznosiła okrzyki: „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”.

Tuż po incydencie z odpaleniem świecy dymnej policja zatrzymała 8 osób, w tym Mateusza J. W przypadku 7 zatrzymanych wszczęto postępowanie w związku z art. 51 Kodeksu wykroczeń, czyli dotyczącym zakłócenia porządku publicznego. Ostatecznie 5 osób ukarano mandatami, a wobec dwóch pozostałych zdecydowano o odstąpieniu od ukarania z uwagi na brak danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu.

W czerwcu 2017 r. płocka Prokuratura Rejonowa przedstawiła Mateuszowi J. zarzut czynu chuligańskiego z art. 260 Kodeksu karnego, który mówi, że kto przemocą lub groźbą bezprawną udaremnia przeprowadzenie odbywanego zebrania lub takie zebranie rozprasza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 2.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj