Śledztwo prowadzone jest w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Wszczęto je z art 54. pkt. 1 kodeksu karno - skarbowego, który stanowi, że „podatnik, który uchylając się od opodatkowania, nie ujawnia właściwemu organowi przedmiotu lub podstawy opodatkowania lub nie składa deklaracji, przez co naraża podatek na uszczuplenie, podlega karze grzywny do 720 stawek dziennych albo karze pozbawienia wolności, albo obu tym karom łącznie”.
- poinformowała PAP w piątek Mirosława Chyr z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Chyr podkreśliła, że śledztwo prowadzone jest "w sprawie" a nie "przeciwko" Januszowi Palikotowi.
W piątek na polecenie prokuratora Mazowiecki Urząd Celno-Skarbowy w Warszawie przeprowadził przeszukania u Palikota. podała prok. Chyr.
Według samego Palikota sprawa dotyczy okresu podatkowego z lat 2005-2010. "Był to powszechnie znany fakt, gdyż byłem Posłem RP. Sprawa zakończyła się w 2015 roku domiarem podatku dochodowego w wysokości 2,2 mln zł, który został zapłacony. Tyle w temacie" - napisał biznesmen na Twitterze.
Informuję, że sprawa, o której piszą media, dotyczy okresu podatkowego z lat 2005-2010. Był to powszechnie znany fakt, gdyż byłem Posłem RP. Sprawa zakończyła się w 2015 roku domiarem podatku dochodowego w wysokości 2,2 mln zł, który został zapłacony. Tyle w temacie.
— Palikot Janusz (@Palikot_Janusz) 24 August 2018
W 2001 roku spółka należąca do Janusza Palikota kupiła lubelski Polmos za 16 mln złotych. W raporcie NIK z 2006 roku transakcję sprzedaży akcji lubelskich zakładów na rzecz Jabłonnej SA, Izba oceniła jako niekorzystną dla Skarbu Państwa, ze względu na wynegocjowanie niskiej ceny akcji.
Janusz Palikot, poprzez spółkę Jabłonna, kontrolował 80 proc. akcji Polmosu Lublin. Milion akcji Polmosu Palikot sprzedał po 50 zł w ofercie publicznej, poprzedzającej debiut spółki na GPW w 2005 roku. Udział spółki Jabłonna w kapitale Polmosu spadł wtedy do 41 proc. Rok później Palikot sprzedał spółkę Jabłonna na rzecz funduszy Oaktree Capital Management. Cena transakcji nie została ujawniona.
Janusz Palikot miał już w przeszłości problemy z prawem po tym, gdy nie wpisał do oświadczeń majątkowych z lat 2007-2010, które składał jako poseł, dwóch samochodów, samolotu, trzech pożyczek i udziałów w dwóch spółkach. Jednak prokuratura umorzyła w 2011 roku sprawę przeciwko niemu.