Dziennik Gazeta Prawana logo

SN uchylił wyrok skazujący Lwa Rywina. Sprawa producenta filmowego zacznie się od nowa

20 lutego 2019, 12:30
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Sąd Najwyższy w Warszawie
Sąd Najwyższy w Warszawie/Shutterstock
Po 10 latach od zatrzymania Lwa Rywina za posługiwanie się sfabrykowaną dokumentacją medyczną dla uniknięcia kary więzienia jego proces rozpocznie się od nowa. " Sąd Najwyższy udzielił lekcji prawidłowego, rzetelnego sądzenia. Za pieniądze podatników będziemy rozpoznawać sprawę od początku" - komentują prawnicy. Wątpliwości SN wzbudziło zachowanie sędzi, która prowadziła poprzednio sprawę.

Sąd Najwyższy uchylił wczoraj wyrok skazujący skompromitowanego producenta filmowego oraz lekarzy i adwokatów, którzy pomogli mu sfałszować historię choroby. Oznacza to, że sprawa wróci teraz do sądu rejonowego. Powodem, dla którego SN kazał powtórzyć postępowanie, były poważne wątpliwości co do bezstronności przewodniczącej składu orzekającego, który wydał wyrok w pierwszej instancji.

Dla przypomnienia – w 2016 r. warszawski sąd okręgowy skazał Rywina na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu za zlecanie Konradowi T. – potem kluczowemu świadkowi koronnemu – załatwiania fikcyjnych zaświadczeń medycznych w zamian za łapówki. Zanim poszedł na współpracę z organami ścigania, T. był pośrednikiem między skorumpowanymi lekarzami a adwokatami posługującymi się sfałszowaną historią choroby. Oni także zasiedli na ławie oskarżonych obok Rywina. Najwyższy wyrok – pięć lat pozbawienia wolności i ośmioletni zakaz wykonywania zawodu – otrzymał mec. Robert Dzięciołowicz, m.in. za przyjęcie 120 tys. łapówki od klienta za pomoc w zorganizowaniu lewej dokumentacji.

Niejawne materiały

Problem w tym, że przewodnicząca składu orzekającego, który skazał organizatorów procederu, jako jedyna – decyzją ministra spraw wewnętrznych – dostała możliwość zapoznania się wcześniej z tajnymi materiałami z teczki świadka koronnego skompilowanej przez policję i wybrania tych mających dla niej znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy. Wśród nich były m.in. notatki urzędowe czy zeznania świadków, których nie można było wykorzystać w postępowaniu i nie zostały ujawnione na rozprawie. Dostępu do nich nie mieli pozostali członkowie składu orzekającego ani tym bardziej obrona (z pełną dokumentacją zapoznał się jedynie prokurator). A ponieważ nie było ich w protokołach, nie było szansy, aby je zweryfikować. – – mówił wczoraj mec. Krzysztof Stępiński, obrońca Lwa Rywina.

SN: są granice, których w procesie karnym przekroczyć nie wolno. W tym przypadku w sposób rażący została naruszona zasada bezstronności

Mimo że adwokaci oskarżonych wnioskowali o wyłączenie sędzi (chodzi o Agnieszkę Jarosz, znaną m.in. ze skazania piosenkarki Doroty „Dody” Rabczewskiej za obrazę uczuć religijnych), a potem przekonywali w apelacji, że wykorzystanie w postępowaniu karnym materiałów niejawnych narusza równość stron i ogranicza prawo do obrony, to ich zarzuty zostały zbagatelizowane. Podobnie odrzucono zgłaszane przez nich wątpliwości co do bezstronności przewodniczącej składu. Dopiero Sąd Najwyższy potwierdził, że jej postępowanie było naganne. – – powiedział sędzia Piotr Mirek, uzasadniając uchylenie wyroku sądu okręgowego. – – dodał. Podkreślił też, że w tym przypadku przewodnicząca składu, zapoznając się z niejawnymi materiałami i analizując je pod kątem przydatności w procesie, w pewnym sensie dokonała ich oceny za same strony. – – przekonywał z kolei sędzia Rafał Malarski.

Lekcja sądzenia

SN podkreślił, że w sytuacjach, gdy akt oskarżenia opiera się głównie na zeznaniach świadka koronnego, czyli skruszonego przestępcy, zaangażowanego – tak jak w rozpoznawanej sprawie – w oszustwa, wnikliwa ocena materiału dowodowego ma szczególnie ważne znaczenie. Bo to właśnie ona w praktyce decyduje o rozstrzygnięciu, a nie sama treść zgromadzonego materiału. Dlatego też ocena wiarygodności zeznań świadka koronnego przez pryzmat innych okoliczności niż te ujawnione na rozprawie głównej jest uchybieniem, na które nie można przymknąć oka z punktu widzenia przepisów kodeksu postępowania karnego.

– zaznaczył sędzia Andrzej Tomczyk. Wyrok SN oznacza, że dwaj oskarżeni przebywający obecnie w więzieniu zostaną natychmiast zwolnieni (Lew Rywin jest objęty dozorem elektronicznym).

– ocenił mec. Stępiński. – .

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj