W latach 70. przeciętny Kowalski wypijał ok. 5 litrów czystego alkoholu rocznie. W 2017 to już 11 litrów. Tak wynika z danych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Na horyzoncie, jak podaje tvn24.pl, widać nowy rekord.

- Światowa Organizacja Zdrowia pokazywała 3-4 lata temu Polskę jako kraj, w którym w 2020 roku spożycie alkoholu może sięgnąć 12,5 litra. To jest jeden z powodów, dla których należałoby ogłosić alarm - mówi Krzysztof Brzózka, były prezes Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Okazuje się, że 3 mln Polaków codziennie kupuje przed pójściem do pracy tzw. małpki, czyli butelki alkoholu o pojemności 100 mililitrów lub 200 mililitrów. Rocznie sprzedawanych jest aż miliard takich buteleczek.

Narodowy Fundusz Zdrowia na leczenie osób, które mają problem z piciem, wydaje od 8 do 10 procent swojego budżetu, czyli około 8 miliardów złotych.

Rynek mocnych alkoholi w Polsce jest wart 11 miliardów złotych. Powód? Społeczeństwo się wzbogaca i sięga po alkohole z wyższej półki. Spada sprzedaż wódki, ale rośnie np. whisky. - Chcemy się uważać, i czasem nawet jesteśmy tak przedstawiani, jako naród pijący na sposób taki europejski i cywilizowany, ale niestety (tak nie jest - przyp. red.) - ocenia Krzysztof Brzózka.