Poinformował o tym we wtorek PAP rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania.

Jak wyjaśnił, sporządzenie aktu oskarżenia, to efekt ustaleń śledztwa, które wszczęto w ub. roku po zawiadomieniu złożonym przez dyrekcję jednej z łódzkich szkół średnich. Wskazano w nim, że mężczyzna prowadzący w ramach zawartej umowy zajęcia z zakresu ratownictwa medycznego może seksualnie wykorzystywać uczennice tej szkoły.

W lipcu ub. roku, na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego mężczyzna został zatrzymany. Przeprowadzono przeszukanie jego mieszkania, zabezpieczono telefony komórkowe i komputery, które poddano oględzinom. Ujawniono m.in. fotografie wskazujące na dwukrotne seksualne wykorzystanie jednej z dziewcząt, której wcześniej podano środek odurzający. Wśród posiadanych materiałów odnaleziono także pornografię dziecięcą.

Ponadto ustalono, że od drugiego półrocza 2017 roku do czerwca 2018 podejrzany prawdopodobnie podawał przez dożylne iniekcje środki odurzające kilku innym młodym kobietom, które następnie bezprawnie pozbawiał wolności, przetrzymując je w miejscu prowadzenia działalności lub w mieszkaniu.

W śledztwie udało się dotrzeć do pokrzywdzonych, które opisały zdarzenia mające miejsce wcześniej – stąd wśród zarzutów są także czyny z lat 2011, 2014-2016.

Podejrzany trafił do aresztu.

Ostatecznie Prokuratura Rejonowa w Pabianicach, która prowadziła śledztwo, oskarżyła 44-letniego ratownika medycznego o popełnienie łącznie 15 przestępstw na szkodę 11 osób. W odniesieniu do jednej z pokrzywdzonych zarzuty dotyczą doprowadzenia małoletniej, po uprzednim podaniu jej środków odurzających do poddania się innym czynnościom seksualnym i utrwalania poprzez fotografowanie ich przebiegu.

Ponadto, oskarżono go o pozbawienie wolności, podawanie środków odurzających, w tym osobom małoletnim, posiadanie pornografii dziecięcej oraz posiadanie bez zezwolenia amunicji.

Mężczyźnie, który w śledztwie nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów, grozi do 10 lat więzienia.