Skowronki, gmina Sztutowo. W miejscu, gdzie wycięto las pod przekop Mierzei Wiślanej, jest jak na Księżycu – tak opisywały to media. Faktycznie, nieziemski krajobraz. Ściana drzew nagle się urywa, ogołocone pagórki pną się wysoko (to jeden z najwyżej położonych terenów mierzei), leje po korzeniach co większych sosen przypominają kratery.
Reszta jest już bardziej swojska, bo turyści najwyraźniej uznali zobaczenie tego miejsca za punkt obowiązkowy pobytu nad Bałtykiem. Niektórzy podjeżdżają samochodami najbliżej, jak się da. W weekendy pojawia się tu nawet społeczna służba parkingowa, która za niewielką opłatą przypilnuje auta i zaprowadzi jako taki ład na rozjeżdżonym poboczu.
– – mówi kobieta w średnim wieku. Staje obok mężczyzny zapamiętale fotografującego okolicę. – – wyrzuca z siebie fotograf amator jednym tchem. – – pyta kobieta. – – odpowiada. – – docieka turystka. – – mówi mężczyzna, podnosząc głos. – – ironizuje kobieta. Dalej rozmowa przestaje dotyczyć mierzei, a zaczyna koncentrować się na ocenie wiarygodności polityków i medialnych przekazów.
– – mówi mi Joanna, która przy zejściu na plażę w Kątach Rybackich dorabia, zaplatając kolorowe warkoczyki. Zaraz dodaje, że jeszcze ciekawiej się zrobiło, gdy o to samo zaczęli się spierać przyjezdni. Ostatnio gość z Lublina z warszawiakiem spięli się pod tutejszym Muzeum Zalewu Wiślanego tak, że niemal pięści poszły w ruch.