Gdy policja zatrzymała w maju młodego dilera narkotyków, sądziła, że w Zawarciu (Lubuskie) trudniej będzie kupić marihuanę. Nic bardziej mylnego. Sprzedaż narkotyków wcale nie spadła. "Rodzina zatrzymanego po prostu przejęła nielegalny interes" - tłumaczą mundurowi. Babcia młodego dilera zajęła się suszeniem marihuany, a ojciec i matka sprzedażą - pisze "Gazeta Lubuska".
"Gdy weszliśmy do mieszkania rodziny Ch., znaleźliśmy 100 porcji marihuany" - opowiadają policjanci. Najbardziej jednak zdziwiło ich to, że narkotykami handlowała cała rodzina - nawet 69-letnia babcia. Choć ona głównie suszyła konopie.
"W maju zatrzymaliśmy syna państwa Ch. A oni przejęli po nim interes. Mamy już 20 nastolatków, którym sprzedali marihuanę" - mówią mundurowi.
Teraz matka i ojciec dilera - śladami syna - pójdą za kraty. Grozi im od 3 do 10 lat więzienia. Nie wiadomo, co się stanie z 69-letnią babcią. "Tłumaczy, że nie wie, co suszyła na swoim strychu" - informują policjanci.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|