Dwójka bandziorów z Polski najpierw wywołała burdę na dyskotece. Po wyjściu z klubu zaczepili na ulicy 18-letniego maturzystę. Adrian M. bez ostrzeżenia zaatakował go, powalił na ziemię i kopał po głowie.
Napastnicy zostawili chłopaka leżącego na ulicy w kałuży krwi. Ich ofiara ma ciężkie uszkodzenia czaszki i twarzy. Wcześniej Polacy zaczepiali na przystanku autobusowym dziewczyny. Adrian M. uderzył przy tej okazji kolejnego chłopca - 16-letniego - i uszkodził mu oko.
Świadkowie zanotowali numer rejestracyjny samochodu, którym jeździli Polacy. Pojazd należał do firmy sprzątającej biura, prowadzonej przez osoby pochodzące z okolic Lublińca w Polsce. Dziennik "Sueddeutsche Zeitung" podał w sobotę, że starszemu z zatrzymanych, 26-letniemu Radosławowi F. grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności. Młodszy, 18-letni Adrian M. może dostać 10 lat więzienia.