Po kilkukrotnym przekładaniu terminu otwarcia ofert przedstawiciele przedsiębiorstwa Porty Lotnicze dziś ujawnią propozycje firm chętnych do budowy radomskiego terminala. W budynku o powierzchni 30 tys. mkw. znajdzie się m.in. 30 stanowisk do odprawy pasażerów, 10 punktów kontroli bezpieczeństwa i osiem tzw. wyjść do samolotów. Po podpisaniu umowy firmy będą miały 26 miesięcy na realizację przedsięwzięcia. – Szacujemy, że pierwsze samoloty zaczną korzystać z portu w 2022 r. – mówi Piotr Rudzki, rzecznik PPL.
W praktyce najbardziej optymistyczny termin otwarcia portu to jesień 2022 r. Oznacza to, że będzie on gotowy trzy lata później, niż zakładano. W kwietniu 2018 r., w czasie konferencji prasowej, na której przedstawiano argumenty za budową portu, szef PPL Mariusz Szpikowski planował, że port zostanie oddany jesienią 2019 r. Te zapowiedzi padły na kilka miesięcy przed formalnym przejęciem terenu lotniska przez PPL.
Machina z przetargami na dobre ruszyła w tym roku. Szybko się okazało, że ambitne terminy budowy są całkowicie nierealne. PPL zakładał, że terminal uda się wznieść w ciągu 10 miesięcy. Firmy startujące w przetargu zaskarżyły te warunki do Krajowej Izby Odwoławczej. Jedną z nich był Budimex. – Terminal to dość złożony obiekt z wieloma instalacjami. Postulowaliśmy wydłużenie prac do ponad 24 miesięcy – mówi Michał Wrzosek, rzecznik Budimeksu. Przesunięcia terminu chciały też Hochtief i Mirbud.
Reklama
Najpewniej zostaną też przekroczone zakładane koszty inwestycji. Firma Arup, która sprawdzała, czy lepiej inwestować w lotnisko w Modlinie, czy w Radomiu, przekonywała, że przebudowa tego ostatniego portu będzie szybsza i tańsza. Szacunki mówiły o 425 mln zł, ale już wiadomo, że koszty sięgną minimum 550 mln zł.
Port w Radomiu ma odciążyć zatykające się Lotnisko Chopina. W PPL liczą przede wszystkimi na to, że przeniosą się tam linie czarterowe. Władze Okęcia podpisały list intencyjny z biurem podróży Itaka, które wyraziło wstępne zainteresowanie radomskim portem. Inni na razie nie chcą przedstawiać wyraźnych deklaracji. Linie czarterowe Enter Air latem przeprowadziły wśród swoich pasażerów ankietę. 88 proc. z nich chciałoby wylatywać z Okęcia. 6,5 proc. badanych wskazało na Modlin, a 5 proc. na położony 100 km od stolicy Radom.
Opóźnienia z portem w Radomiu stają się teraz kartą przetargową dla władz portu w Modlinie. Liczą one, że PPL przestanie blokować rozbudowę tego ostatniego lotniska. Od dawna istnieją plany powiększenia tamtejszego, już bardzo zatłoczonego terminalu. PPL nie chciał jednak przystać na to, by Mazowsze dokapitalizowało spółkę kwotą 50 mln zł. Jak dowiedział się DGP, władze Modlina kilka dni temu przekonywały do swoich racji Marcina Horałę, nowego wiceministra infrastruktury i pełnomocnika rządu ds. CPK.
– Blokowanie powiększenia terminala staje się bardzo nieracjonalne w sytuacji opóźnień z przebudową Radomia i coraz większym zatłoczeniem portu na Okęciu – mówi DGP Marcin Danił, wiceprezes portu w Modlinie. Zaznacza, że może ono przejąć z Lotniska Chopina część ruchu czarterowego. Biura podróży od tego roku zaczęły intensywniej korzystać z portu w Modlinie. Pojawił się tam m.in. Enter Air i tym samym przełamany został monopol linii Ryanair. PPL nie chce się zgodzić na rozbudowę Modlina, bo, jak twierdzi, zyskałaby na tym tylko ta irlandzka linia, która ma korzystną umowę z lotniskiem.
Horała w rozmowie z DGP stwierdził, że musi się przyjrzeć sytuacji portu w Modlinie. Zaznaczył tylko, że rząd nie ma intencji, by zamknąć to lotnisko.