Forum w Jerozolimie organizowane jest przede wszystkim w związku z "75. rocznicą wyzwolenia obozu w Auschwitz, który jest symbolem nazistowskiego zła" - podkreślił Silberklang. Według niego „najistotniejszym czynnikiem” czwartkowego wydarzenia o światowym formacie jest to, że przyjeżdża nań „wielu przywódców, nie tylko, żeby upamiętnić Holokaust, ale powtórzyć swe zobowiązanie do walki z antysemityzmem”. Bo – jak podkreślił ekspert - antysemityzm pociągnął za sobą Holokaust i był jednym z głównych czynników, które spowodowały II wojnę światową, a w ciągu ostatnich lat fala nowego antysemityzmu na świecie wzrosła.
Spytany o krytykę, jaka kierowana jest do organizatorów Forum o stworzenie alternatywnego, konkurencyjnego do obchodów w Polsce wydarzenia o światowym formacie mającego upamiętnić wyzwolenie obozu Auschwitz, Silberklang odpowiedział, że „rozumie te uwagi, ale nie postrzega tego w ten sposób”. - zaznaczył, zwracając uwagę, że I i III Światowe Forum Holokaustu odbyły się w Polsce, w Krakowie i Auschwitz, a pozostałe w innych miejscach w Europie.
Rozmówca PAP podkreślił, że „nie chodzi tu o żadne konkurencyjne obchody”. – zaznaczył historyk. -. Według Silberklanga wydarzenia w Jerozolimie i w Auschwitz "powinny być komplementarne, a nie konkurować ze sobą".
Jego zdaniem niefortunnie się stało, że prezydent Duda nie przyjechał do Jerozolimy, "żeby wziąć udział w tym ważnym forum na temat antysemityzmu". Podkreślił, że decyzja o tym, kto ma zabrać głos podczas forum – a mianowicie przedstawiciele państw alianckich - zapadła dawno temu przy planowaniu tego wydarzenia.
- powiedział Silberklang. Dopytywany właśnie o motywację historyczną prezydenta Dudy, który uważa, że jedynym odpowiednim miejscem obchodów upamiętnienia jest były obóz w Auschwitz, ekspert podkreślił, że "pozwala sobie mieć odmienne zdanie" na ten temat. - zaznaczył. - .
Inaczej do sprawy organizacji forum podchodzi prof. Daniel Blatman, badacz historii żydowskiej i Holokaustu, wykładowca na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie. Według niego "zbyt wiele polityki jest uwikłane w to forum w Yad Vashem i w związku z tym cel faktycznego upamiętnienia ofiar i tego, co stało się w Auschwitz, częściowo zapomniany".
- mówi PAP Blatman. I dodaje, że forum w Jerozolimie zostało właściwie zorganizowane z inicjatywy szef izraelskiego MSZ Israela Katza, a nie Yad Vashem, choć ośrodki te współpracowały ze sobą w tej sprawie.
- uważa Blatman.
Spytany o problem wzrostu w ostatnim czasie antysemityzmu na świecie, zwłaszcza w USA i Europie, czemu przyświeca motto jerozolimskiego forum "Pamiętając o Holokauście, walcząc z antysemityzmem", rozmówca PAP zwrócił uwagę "na straszne ataki na synagogi" w samych tylko Stanach Zjednoczonych. - zauważył Blatman.
Według historyka "antysemityzm to jedna sprawa - powinien być zwalczany, powinny zostać użyte przeciwko niemu wszystkie środki, a prawnie uzasadniona, słuszna krytyka Izraela za to, co robi w związku z okupacją, z Palestyńczykami, z prawami człowieka na terenach okupowanych (na Zachodnim Brzegu Jordanu i w Strefie Gazy), nie jest antysemityzmem". Blatman ocenia, że "fakt, iż antysemityzm wzrósł na świecie w ostatnich latach, jest wykorzystywany przez obecny rząd Izraela, ażeby przekonać inne kraje, by wspierały, nawet jeśli nie formalnie, takie podejście, że państwo żydowskie nie powinno być w ogóle krytykowane, bo to jest antysemityzm". - podkreślił.
Według wykładowcy Uniwersytetu Hebrajskiego obecnie "nie chodzi tylko o walkę z antysemityzmem, ale także o walkę z rasizmem". - zaznaczył.
Ponadto Blatman odniósł się do ostatnich wypowiedzi prezydenta Rosji Władimira Putina, który oskarżył Polskę o wywołanie II wojny światowej. - podkreślił.
Jednocześnie zauważył, że "trzeba oddzielić historię od bieżącej debaty politycznej". - ocenił prof. Blatman.
Jego zdaniem "nie ma wątpliwości, że związki z Rosją są dla Izraela dziesięciokrotnie ważniejsze od związków z Polską. Jeśli ktoś w izraelskim MSZ musiał zdecydować, czy zaprosić Putina, czy Dudę, a w konsekwencji Putin by nie przyjechał, to decyzja była prosta".
Prof. Blatman jest także publicystą izraelskiego dziennika "Haarec" i kieruje zespołem tworzącym wystawę stałą Muzeum Getta Warszawskiego w polskiej stolicy.