Robin Heart, rodem z Zabrza, to polska odpowiedź na amerykańskiego robota o nazwie da Vinci. Mechaniczny lekarz potrafi takie rzeczy, jakich człowiek nie jest w stanie sam zrobić - operuje serce bez rozcinania klatki piersiowej i nie potrzebuje asysty pielęgniarek. Oczywiście steruje nim człowiek - ale nie dotyka on pacjenta, tylko przyciski na konsoli sterującej.

Żeby ułatwić lekarzowi pracę, Polacy wymyślili niezwykłe rozwiązanie - konsolę, przy której chirurg czuje się, jakby znajdował się we... wnętrzu klatki piersiowej pacjenta. "Zakładamy, że chirurg jest we wnętrzu ciała pacjenta" - tłumaczy doktor Zbigniew Nawrat z Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii w Zabrzu, który wpadł na pomysł zbudowania w Polsce robota kardiochirurgicznego. "Jest tak, jakby trzymał narzędzia tuż nad organem, który operuje. Ma przed oczami powiększone wnętrze ciała. Ma też ekran dotykowy, na którym jednym ruchem palca może uruchomić każde potrzebne mu narzędzie".

"Pomysł z wpasowaniem chirurga do wnętrza klatki piersiowej jest genialny" - komentuje doktor Romuld Cichoń, kardiochirurg, który przeprowadził najwięcej na świecie operacji z pomocą amerykańskiego robota da Vinci. "Postęp prac nad robotem jest naprawdę oszałamiający".