Oddelegowanie do pracy przy epidemii jest możliwe na mocy ustawy o zwalczaniu chorób zakaźnych. Wojewoda może do takiego zadania skierować każdego, nie tylko osoby wykonujące zawody medyczne. Ustawa określa warunki, na jakich ma to się odbywać, a także katalog wyłączeń. Nie można kierować seniorów powyżej 60 lat, rodziców dzieci do lat 14, a także osób z chorobami przewlekłymi. Dotychczasowy pracodawca musi oddelegowanemu udzielić urlopu. W nowym miejscu zawierana jest umowa na czas określony, gwarantująca zarobki w wysokości przynajmniej 150 proc. przeciętnego wynagrodzenia zasadniczego przewidzianego na danym stanowisku i nie niższe niż płaca skierowanego pracownika w poprzednim miesiącu. Od decyzji wojewody przysługuje odwołanie, które jednak nie wstrzymuje jej wykonania. Zatem nawet jeśli wydana została bezprawnie, do pracy trzeba się stawić.
– – relacjonuje Iwona Jańczyk, pielęgniarka i zastępca dyrektora centrum medycznego w Warszawie. – – dodaje.
Pani Dorota, pielęgniarka, która też dostała powołanie do domu pomocy społecznej, odwołała się, bo ma problemy zdrowotne. Jej odwołanie uwzględniono, ale wcześniej i tak musiała stawić się do pracy. Przypłaciła to omdleniem po wielogodzinnej pracy w specjalnym kombinezonie, który zresztą dostała z opóźnieniem. Po wszystkim trafiła na zwolnienie. –relacjonuje.
– – mówi Łukasz Jankowski, szef stołecznej izby lekarskiej. Z drugiej strony przyznaje, że wojewoda może mieć problem z dostępem do informacji, że ktoś ze względu na osobistą sytuację czy chorobę nie może zostać oddelegowany. Samorząd takich danych nie zbiera. – podkreśla Jankowski.
Na Mazowszu jest najwięcej zakażeń, więc tamtejszy wojewoda wydał najwięcej skierowań. Do piątku oddelegował do lecznic, domów pomocy i zakładów opiekuńczo-leczniczych 155 osób. Dotychczas do pracy stawiło się 19 z nich. Wojewoda lubelski wydał 11 decyzji – wszystkie dotyczyły lekarzy, których skierowano do dwóch placówek. Żaden nie odmówił. W Wielkopolsce do ZOL w Kaliszu skierowano dwie pielęgniarki, z których jedna przedstawiła L4. Skierowań nie było dotychczas m.in. na Podlasiu i w Lubuskiem. Jednak wszyscy zapytani przez nas wojewodowie – zgodnie z zaleceniem MSWiA – wysłali pod koniec zeszłego tygodnia prośby do samorządów zawodowych, by chętni sami się zgłaszali do takiej pracy. Do wczoraj mieli czas na odpowiedź.
– – mówi Mariola Łodzińska, wiceprezes Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych. Jej zdaniem zasady określone w ustawie nie są wystarczające. – – dodaje.
Na tę samą kwestię zwraca uwagę Krajowa Izba Fizjoterapeutów, która jeszcze przed wysłaniem pism przez wojewodów zebrała deklaracje o gotowości do podjęcia takiej pracy od swoich członków. – mówi Dominika Kowalczyk, rzeczniczka KIF. Przedstawiciele samorządów podkreślają, że priorytetem powinny być środki ochrony osobistej.
– – mówi Mariola Łodzińska. Łukasz Jankowski dodaje, że izba apelowała o tzw. walizkę medyka, czyli zaopatrzenie oddelegowanej osoby w środki ochrony na co najmniej pięć dni. Poza tym pracownik powinien mieć zagwarantowane ubezpieczenie (takie jak w szpitalach jednoimiennych) oraz test po skończonej delegacji i miejsce do odbycia kwarantanny przed powrotem do rodziny. Świadczy o tym historia pani Agnieszki, pielęgniarki, która zachorowała na COVID-19 w marcu, a teraz kończy izolację domową. Zakaziła męża, syna i mamę. – – przekonuje.
Na Mazowszu wojewoda do DPS oddelegował 155 osób. Stawiło się 19
CZYTAJ WIĘCEJ WE WTORKOWYM WYDANIU DGP>>>