Bardzo poważny. Tylko do rąk Kenijczyków co roku trafiają miliony jednorazowych torebek, które już po chwili zamieniają się w śmieci i są wyrzucane. Leżą na
ulicach miast, wiszą w koronach drzew czy dostają się do rzek. Bardzo często zjadają je krowy, które potem giną w męczarniach, a w sporej części wyrzuconych torebek zbiera się woda, a to
idealne miejsce do lęgnięcia się moskitów, które roznoszą malarię. A to przecież choroba, która wciąż powoduje najwięcej na świecie zgonów.
W zeszłym roku rząd zgodził się na nasz postulat i podniósł podatek od produktów z plastiku oraz zakazał produkowania cienkich foliowych torebek, które są wyjątkowo nietrwałe. To już
przyniosło skutek, bo ludzie tak chętnie już po nie nie sięgają.
To możemy zrobić, bo u nas praktycznie nie istnieje segregowanie odpadków oraz ich późniejsze przetwarzanie. Problem dotyczy naszego całego kontynentu - w Rwandzie, Tanzanii i Zanzibarze już
całkowicie zakazano plastikowych torebek, w Republice Południowej Afryki ogranicza się ich użycie. Ale walka z foliówkami rozgrywa się także na innych kontynentach, bo cienkie foliowe torebki
stały się problemem globalnym.
p
Wangari Maathai, laureatka Pokojowej Nagrody Nobla w 2004 r. za pracę na rzecz ochrony środowiska, w 2003 r. założyła Partię Zielonych Kenii