Laboratorium Ochrony Przeciwpożarowej Lasu Instytutu Badawczego Leśnictwa monitoruje i sporządza codzienne prognozy zagrożenia pożarowego w lasach, które obecnie występuje w całym kraju. Na mapie IBL dominuje obecnie kolor czerwony oznaczający najwyższy stopień zagrożenia.
Według kierownika laboratorium, wziąwszy pod uwagę mijające dziesięciolecie, ten rok "jest chyba najbardziej dramatyczny". - powiedział PAP.
- stwierdził prof. Szczygieł. Zwrócił uwagę, że aktualnie liczba tegorocznych pożarów lasów sięga 4 tysięcy, a przy tym mieliśmy do czynienia z trzecim co do wielkości pożarem w historii - w Biebrzańskim Parku Narodowym.
Zdaniem naukowca z IBL ten rok zaczęliśmy bardzo źle. - powiedział.
Jednym z kryteriów, który decyduje o możliwości powstania pożaru, jest wilgotność materiału palnego - ściółki. Tak, jak mówił ekspert, spada poniżej progu krytycznego, czyli o 10 procent. Na początku tygodnia miało to miejsce w ok. 50 na 80 punktów pomiaru. Prof. Szczygieł wskazał, że w niektórych miejscach wilgotność spadła do bardzo niskiego poziomu 4 procent. "Bardziej sucho być nie może" - dodał.
Co jest przyczyną tej sytuacji? - wyjaśnił prof. Szczygieł.
Naukowiec zastrzegł, że lasy pomimo potencjalnego zagrożenia same się nie zapalą. - podkreślił.
- powiedział prof. Szczygieł.
Przyczyny naturalne to zatem tylko jeden procent. Pożar może spowodować wyładowanie atmosferyczne, jednak z uwagi na towarzyszące burzom opady rzadko do tego dochodzi. Ogień może też zainicjować uszkodzenie linii energetycznych przez przewracane przez wiatr drzewa.
Ekspert pytany, ilu dni deszczowych potrzeba, by na odmianę tej sytuacji, odparł, że jak najwięcej. - wskazał.
Jak tłumaczył, nie chodzi jednak o gwałtowne opady burzowe, bo wówczas nawet duża ilość wody po prostu spływa. Również śladowe opady rzędu 1-2 mm nie eliminują zagrożenia, tylko je zmniejszają na jeden, góra dwa dni. "Chodzi o powolne mżawki, kapuśniak, który by stopniowo nawilżał ten materiał palny, tak by mógł wchłonąć tę wilgoć" - zaznaczył.
Prof. Szczygieł przypomniał, że według ekspertów potrzeba co najmniej trzech miesięcy takich deszczów, aby sytuacja w kraju uległa poprawie. - dodał.