Dziennik Gazeta Prawana logo

Naukowiec: Ten rok może być rekordowy pod względem pożarów lasów

28 kwietnia 2020, 10:45
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
puszcza karpacka 9
<p>puszcza karpacka 9</p>/Dziennik Gazeta Prawna
Ten rok może być rekordowy pod względem pożarów lasów; najbardziej dramatyczny - uważa kierownik Laboratorium Ochrony Przeciwpożarowej Lasu IBL dr hab. Ryszard Szczygieł. Kluczowa dla "ratowania tego, co się jeszcze da uratować" jest zdaniem naukowca ostrożność przebywających w lasach ludzi.

Laboratorium Ochrony Przeciwpożarowej Lasu Instytutu Badawczego Leśnictwa monitoruje i sporządza codzienne prognozy zagrożenia pożarowego w lasach, które obecnie występuje w całym kraju. Na mapie IBL dominuje obecnie kolor czerwony oznaczający najwyższy stopień zagrożenia.

Według kierownika laboratorium, wziąwszy pod uwagę mijające dziesięciolecie, ten rok "jest chyba najbardziej dramatyczny". - powiedział PAP.

 - stwierdził prof. Szczygieł. Zwrócił uwagę, że aktualnie liczba tegorocznych pożarów lasów sięga 4 tysięcy, a przy tym mieliśmy do czynienia z trzecim co do wielkości pożarem w historii - w Biebrzańskim Parku Narodowym.

Zdaniem naukowca z IBL ten rok zaczęliśmy bardzo źle. - powiedział.

Jednym z kryteriów, który decyduje o możliwości powstania pożaru, jest wilgotność materiału palnego - ściółki. Tak, jak mówił ekspert, spada poniżej progu krytycznego, czyli o 10 procent. Na początku tygodnia miało to miejsce w ok. 50 na 80 punktów pomiaru. Prof. Szczygieł wskazał, że w niektórych miejscach wilgotność spadła do bardzo niskiego poziomu 4 procent. "Bardziej sucho być nie może" - dodał.

Co jest przyczyną tej sytuacji?  - wyjaśnił prof. Szczygieł.

Naukowiec zastrzegł, że lasy pomimo potencjalnego zagrożenia same się nie zapalą.  - podkreślił.

 - powiedział prof. Szczygieł.

Przyczyny naturalne to zatem tylko jeden procent. Pożar może spowodować wyładowanie atmosferyczne, jednak z uwagi na towarzyszące burzom opady rzadko do tego dochodzi. Ogień może też zainicjować uszkodzenie linii energetycznych przez przewracane przez wiatr drzewa.

Ekspert pytany, ilu dni deszczowych potrzeba, by na odmianę tej sytuacji, odparł, że jak najwięcej. - wskazał.

Jak tłumaczył, nie chodzi jednak o gwałtowne opady burzowe, bo wówczas nawet duża ilość wody po prostu spływa. Również śladowe opady rzędu 1-2 mm nie eliminują zagrożenia, tylko je zmniejszają na jeden, góra dwa dni. "Chodzi o powolne mżawki, kapuśniak, który by stopniowo nawilżał ten materiał palny, tak by mógł wchłonąć tę wilgoć" - zaznaczył.

Prof. Szczygieł przypomniał, że według ekspertów potrzeba co najmniej trzech miesięcy takich deszczów, aby sytuacja w kraju uległa poprawie. - dodał.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj