Jego zdaniem miejsca pracy nie są tracone w wyniku błędnej polityki rządu, tylko w wyniku pandemii.

Reklama

Prof. Zybertowicz stwierdził, że nie można poważnie takiego protestu traktować.

To nie jest protest biznesowo-ekonomiczny. To jest protest, który ma jakieś inne, polityczne tło i on będzie służył poprzez efekt epidemiczny, przedłużeniu ograniczenia możliwości prowadzenia działalności gospodarczej – powiedział.

Jego zdaniem "nawet w warunkach pandemii można sobie wyobrazić sytuację, w której przebiega protest".

Pamiętam zdjęcia, sprzed kilku dni czy tygodni, bodajże z Tel Awiwu, gdy protestujący ustawili się na placu w szpalerach osób rozdzielonych o 2 metry. To była pokazana kultura demokratycznego protestu w warunkach pandemii. Czy to było nie do zrobienia, czy chodziło raczej o to, aby wywołać zadymę – powiedział.

Protest przedsiębiorców na ulicach Warszawy rozpoczął się w czwartek. Uczestnicy przeszli przed Sejm i Kancelarię Premiera. Domagali się "odmrożenia gospodarki" i szybkiego wsparcia ze strony rządu. W nocy z czwartku na piątek policja zatrzymała 37 osób, w tym kandydata na prezydenta Pawła Tanajno.

Kolejnego dnia, w piątek wczesnym popołudniem, grupa protestujących przedsiębiorców zebrała się około stacji metra Centrum, następnie – po przemarszu – zostali zatrzymani na ul. Emilii Plater między Dworcem Centralnym a Pałacem Kultury. Wśród protestujących byli m.in. poseł Konfederacji Grzegorz Braun i wspomniany Tanajno. W piątek wieczorem rzecznik prasowy Komendanta Stołecznego Policji nadkom. Sylwester Marczak poinformował, że wśród zatrzymanych jest także Tanajno.