Dziennik Gazeta Prawana logo

"Wyborcza" jak tabloid

12 czerwca 2008, 00:09
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Historia ciężarnej 14-latki z Lublina doprowadziła do najpoważniejszej w historii fali oskarżeń pod adresem "Gazety Wyborczej". Szefowa Rady Etyki Mediów zarzuca dziennikarkom "GW", że robiąc wywiad z dziewczynką i ze szczegółami opisując jej życie, naruszyły większość punktów kodeksu etyki zawodowej. Część medioznawców mówi wprost: to jest tabloidyzacja mediów - czytamy w DZIENNIKU.

Konflikt rozpoczął się tuż po tym, jak "Gazeta Wyborcza w sobotnim wydaniu napisała o "zgwałconej 14-latce, której odmówiono prawa do usunięcia ciąży. Jedynym źródłem całej historii była proaborcyjna Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Później, gdy okazało się, że prokuratura nie prowadzi żadnej sprawy o gwałt, "Gazeta usiłowała naprawić wpadkę, posiłkując się rozmową z dziewczynką. Podobnie uczynił tygodnik "Newsweek. "Zostałam zgwałcona. Chcę usunąć ciążę" - przekonywała nastolatka.

Wywiad z dzieckiem wywołał wczoraj w większości środowiska dziennikarskiego niesmak lub wręcz oburzenie.

"Robienie z osobistej tragedii oręża walki ideowej jest głęboko nieetyczne i łamie wszelkie standardy przyjęte w stosunkach międzyludzkich" - mówiła DZIENNIKOWI szefowa Rady Etyki Mediów Magdalena Bajer.

Bajer twierdzi, że dziennikarki "Wyborczej, które zajmowały się sprawą, naruszyły pięć spośród siedmiu punktów Karty etycznej mediów, w tym zasadę obiektywizmu, uczciwości, zasadę szacunku i tolerancji. "Weszli dziewczynie butami w życie. Podeptano jej godność, szczególnie naruszono jej prywatność i dobre imię" - mówi DZIENNIKOWI.

Medioznawcy określali wczoraj kontrowersyjny wywiad jeszcze bardziej dosadnie. "To odwrócenie klasycznego dziennikarstwa, rodzaj tabloidyzacji mediów" - mówił Wiesław Godzic.

Także w środowisku dziennikarskim trudno było wczoraj znaleźć obrońców dwóch zamieszanych w aferę gazet. "Wdały się w wojnę światopoglądową i próbowały zbić własny kapitał na tragedii tej dziewczyny. Poszły po trupach, nie licząc się z niczym" - mówił DZIENNIKOWI dziennikarz "Panoramy Andrzej Turski. "Gazeta Wyborcza weszła z butami w życie tej dziewczyny. W sposób skandaliczny naruszono jej prywatność" - komentował dyrektorTrójki Krzysztof Skowroński.

Zachowanie "GW jest ewenementem również na skalę europejską. Dwie najgłośniejsze sprawy, podobne do kazusu polskiej gimnazjalistki, miały miejsce w Irlandii. W 1992 r. zgwałcona 13-latka walczyła o usunięcie ciąży, podobny przypadek zdarzył się również sześć lat później. Oba wywołały żarliwą debatę na temat ewentualnej legalizacji aborcji, ale żadna z gazet nawet nie próbowała robić z dziewczynkami wywiadów. "Takie coś byłoby nie do przyjęcia. To obrzydliwe nękanie i tak już zgnębionego dziecka. Zwyczajnie nie mieści mi się to w głowie" - mówi DZIENNIKOWI publicystka gazety "The Irish Times Carol Coulter.

W "Gazecie nie uzyskaliśmy wczoraj komentarza. "Nie będę udzielać informacji na temat swojego warsztatu dziennikarskiego" - powiedziała DZIENNIKOWI Małgorzata Szlachetka, jedna z autorek tekstów o 14-latce.

p

Nie pozwalamy Agacie dostarczać gazet. Izolujemy ją od świata zewnętrznego. Dziewczynka jest bardzo wrażliwa, poza tym to normalna nastolatka. Tylko że z problemami, które ją przerastają. W tym wieku powinna się przecież zastanawiać, jaką sukienkę założyć do szkoły, a nie czy utrzymać ciążę.


Wyciągnięcie tej sprawy przez "Gazetę" zrobiło jej wielką krzywdę. Ta dziewczynka ma zaledwie 14 lat.


Tak. Przyszła do naszego pogotowia w piątek. Prosiła, żebym zgodził się na umożliwienie jej rozmowy z dziewczyną. Oczywiście odmówiłem. Sąd Rodzinny w Lublinie nie po to izolował dziewczynkę od świata, aby teraz robić z niej osobę publiczną. Agata to jeszcze dziecko. Naszym zadaniem jest chronienie jej prywatności.


Nie ustępowała i zapytała mnie, czy mogę umożliwić jej kontakt z matką Agaty. Odpowiedziałem, że to dorosła osoba i musi pytać ją sama o zgodę na wywiad. Poradziłem, aby skontaktowała się z sądem rodzinnym. Z tego co wiem, próbowała nakłonić matkę Agaty do rozmowy, ale jej się to nie udało.


Nie wiem. Matka powiedziała, że żaden z dziennikarzy nie rozmawiał z nią o córce. Nie udzielała wywiadów, ani zgody na upublicznianie swoich wypowiedzi. Przypuszczam, że dziennikarka "Gazety spotkała ją przypadkowo, kiedy odwiedzała Agatę w szpitalu.


Rozmawiałem godzinę temu z rodzicami Agaty. Byli u mnie oboje. Przyszli powiedzieć, że ich córka, a także oni podpisali zgodę na aborcję i zabieg będzie wykonany. Agata czeka w tej chwili w szpitalu na przerwanie ciąży. Problem w tym, że podobno żaden z lubelskich lekarzy nie chce się podjąć wykonania tego zabiegu. To byłby pierwszy przypadek w Polsce, aby lekarze dokonali aborcji w podobnych okolicznościach.

Michał Misztal* jest dyrektorem lubelskiego pogotowia opiekuńczego, w którym została umieszczona 14-letnia Agata.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj