MSZ interweniuje u władz Białorusi ws. zatrzymania transportu NSZZ "Solidarność" ze wsparciem dla strajkujących Białorusinów. Więcej informacji wkrótce - napisał wiceszef MSZ w czwartek na Twitterze.

Reklama

Jego wpis dotyczył informacji podanej wcześniej w czwartek przez szefa kancelarii premiera Michała Dworczyka, że transport pomocy humanitarnej z Polski dla Białorusinów został zatrzymany na białoruskiej granicy. Od 12 godzin na granicy polsko-białoruskiej stoi konwój pomocy humanitarnej wysłany przez "Solidarność" na Białoruś i nie może wjechać, Białorusini zatrzymali te 18 ton. Na razie nie ma żadnego oficjalnego uzasadnienia - powiedział szef KPRM rano w Polsat News.

Jabłoński powiedział PAP, że "interwencja" u władz Białorusi "trwa", a strona polska stara się doprowadzić do przepuszczenia ciężarówki z pomocą humanitarną.

W tym roku wysyłaliśmy dwa bardzo duże konwoje na Białoruś z pomocą humanitarną w związku z epidemią koronawirusa. Był to sprzęt medyczny, środki ochrony, leki. Nie było żadnych problemów z tymi transportami. Jeżeli teraz "Solidarność" udziela wsparcia, nie widzimy powodu, dla którego tego rodzaju pomoc miałaby być odrzucona przez władze Białorusi. Traktujemy to jako działanie niepożądane w stosunkach dwustronnych - powiedział Jabłoński.

Zapewnił też, że pomoc "Solidarności" nie jest "działaniem politycznym". Jest wsparciem społeczeństwa białoruskiego, tak samo jak wsparciem tego społeczeństwa były poprzednie konwoje - dodał.

Jak poinformował w czwartek PAP rzecznik "S" Marek Lewandowski, ciężarówka z pomocą humanitarną wysłana przez NSZZ "Solidarność" do Mińska - po przekroczeniu w środę wieczorem granicy w Bobrownikach - stoi obecnie na terminalu po białoruskiej stronie granicy i do godzin przedpołudniowych nie została odprawiona. Białorusini mnożą formalne przeszkody. W tej chwili zastanawiamy się, co z tym dalej zrobić. Jak podejmiemy decyzję, to ogłosimy ją - powiedział rzecznik "S".

Od 9 sierpnia Białorusini protestują przeciwko sfałszowaniu wyborów prezydenckich, które według oficjalnych wyników wygrał Alaksandr Łukaszenka, zdobywając ponad 80 proc. głosów.

Pod koniec ubiegłego tygodnia Swiatłana Cichanouska, kandydatka w niedawnych wyborach prezydenckich na Białorusi, która obecnie przebywa na Litwie, wezwała Białorusinów do kontynuowania i rozszerzania strajków, by doprowadzić do nowych wyborów głowy państwa.

Cichanouska zwróciła się wówczas m.in. do strajkujących pracowników zakładów Biełaruskalij, fabryki traktorów MTZ i Grodno Azotu, podkreślając, że protestujący są "symbolem nowej, wolnej Białorusi".