Dziennik Gazeta Prawana logo

Zakon organizuje turnusy dla pracoholików

8 lipca 2008, 02:05
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Nietypowy kurs odwykowy dla osób uzależnionych od pracy. Już w sierpniu w położonej głęboko w lesie kamedulskiej pustelni, w Rytwianach w Świętokrzyskiem, odbędzie się pierwszy turnus dla pracoholików. Uczestnicy zostawią w depozycie laptopa i komórkę, a jedyną dozwoloną pracą będzie... lepienie glinianych dzbanków.

Goście pustelni (nie więcej niż dwudziestu na jednym turnusie) nie znajdą w swoich pokojach ani telefonu, ani radia. A gdyby nawet spróbowali przemycić na teren klasztoru telefon komórkowy, będą mieć spory problem z połączeniem, bo w lesie trudno o zasięg. O 6.00 rano obudzą uczestników turnusu dzwony i to one zaproszą ich do snu wieczorem o godzinie 22.00. Co ciekawe, klasztornym lekarstwem na pracoholizm ma być... praca. Ale całkiem inna od tej, którą uzależnieni wykonują na co dzień. "Rękodzielnictwo, lepienie z gliny czy pieczenie chleba ma pokazać uczestnikom naszych turnusów zupełnie nowy, radosny wymiar pracy" - mówi ksiądz Wiesław Kowalewski, dyrektor pustelni.

Rytwiany to konkurencja dla bardzo modnych wśród mieszczuchów salonów spa. W klasztorze nie ma masaży ani maseczek z błota, za to są turnusy spes, z łacińskiego "salus per silentium", czyli zdrowie przez ciszę. "To nowa jakość wypoczynku bazująca na kamedulskiej konstytucji opartej na trzech podstawowych filarach: milczenie, kontemplacja, samotność" - tłumaczy menedżer pustelni Lesław Dach.

Pustelnia Złotego Lasu, bo tak brzmi pełna nazwa ośrodka, zamierza się specjalizować w terapii osób zagrożonych skutkami cywilizacji, m.in. pracoholizmem, zakupoholizmem czy siecioholizmem. Inwestycja kosztowała 6 mln zł, 75 proc. tej sumy dała Unia Europejska. Autorzy projektu przekonali urzędników, że nastrój zakonnych murów i przyroda mogą leczyć ludzi zagrożonych chorobami cywilizacyjnymi. Zdaniem socjologa prof. Edwarda Ciupaka, który zna rytwiański klasztor, wakacje w klasztorze to dokonały pomysł, zwłaszcza dla osób żyjących w dużym stresie. "Współczesny człowiek poszukuje wartości duchowych. Chce się wyciszyć, wsłuchać w siebie i zwolnić tempo. A atmosfera tego miejsca i cudowna nienaruszona przyroda sprzyjają kontemplacji" - mówi.

Za tygodniowy turnus trzeba będzie zapłacić około tysiąca złotych, choć - jak zaznacza Lech Dach - nie obliczono jeszcze wszystkich kosztów leczenia z pracoholizmu. Już teraz, jeszcze zanim ruszą pierwsze turnusy, można wyskoczyć do klasztoru. Nocleg w skromnej celi nie jest jednak tani - kosztuje 100 złotych od osoby.

p


*: To całkowicie niemożliwe. To oczywiście indywidualna sprawa, ale bardzo intensywna terapia musi trwać przynajmniej cztery tygodnie. Ale to i tak bardzo optymistyczny scenariusz. Jeden tydzień to taka wisienka na torcie. Pozwala na adaptację, "odtrucie", ustabilizowanie psychiczne pacjenta i oswojenie go z myślą, że poddaje się terapii.


Ależ wręcz przeciwnie. Początek jest bardzo ważny. Poświęca się go na głęboką analizę zachowania chorego. Osoba uzależniona wsłuchuje się w siebie, definiuje swoje problemy, zastanawia się nad ich genezą i dojrzewa do tego, aby z nimi walczyć. To jeden z najtrudniejszych momentów terapii. Klasztor kamedułów, atmosfera tego miejsca i przyroda z pewnością mogą temu sprzyjać.


Jeśli nie będzie kontynuować terapii, to prawdopodobnie tak. Dlatego tak szalenie ważne jest to, by jasno powiedzieć uczestnikom turnusu, że muszą po powrocie iść do specjalisty. Ja w swojej praktyce miałam tylko kilka przypadków czystego pracoholizmu. Zazwyczaj występuje on z innymi uzależnieniami: od narkotyków, alkoholu, seksu czy hazardu. Terapeuta musi podejść do problemu bardzo kompleksowo.

*Monika Ciszek-Skwierczyńska, jest psychologiem uzależnień w Ośrodku Pomocy Psychologicznej VeraVita w Bielsku Białej

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj