Dziennik Gazeta Prawana logo

Giertych tropi w IPN zdrajców Popiełuszki

14 lipca 2008, 15:09
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Czy szefom IPN zależało, byśmy nie poznali całej prawdy o śmierci księdza Jerzego Popiełuszki? Do prokuratury dotarło zawiadomienie, że mogli mataczyć w śledztwie dotyczącym zbrodni. Spisek w Instytucie Pamięci Narodowej będzie badał Roman Giertych. Były wicepremier będzie pełnomocnikiem, który ma sprawę wyjaśnić - ustalił "Wprost".

Roman Giertych jest adwokatem rodziny księdza Popiełuszki, która chce wyjaśnić, dlaczego śledztwo IPN w sprawie uprowadzenia i zabójstwa krewnego stoi praktycznie w miejscu. Teraz Giertych będzie także pełnomocnikiem w sprawie dotyczącej rzekomego mataczenia w Instytucie, co oznacza, że będzie mógł składać wnioski dowodowe i przeglądać akta.

Według teorii dziennikarza śledczego Wojciech Sumlińskiego wciąż jest wiele tajemnic związanych ze śmiercią kapłana, a w zbrodnię są zamieszani nie tylko esbecy. W książce pt. "Kto naprawdę go zabił" Sumliński pisał o dziwnym oporze, który towarzyszy śledztwu IPN.

Wcześniej "Wprost" pisał o tym, że aż siedmiu świadków, którzy mogli coś wnieść do śledztwa wyjaśniającego kulisy zabójstwa Popiełuszki, zmarło w dziwnych okolicznościach. Teraz okazuje się, że Sumliński oskarżył byłych szefów IPN o matactwa. Do prokuratury złożył zawiadomienia przeciwko byłemu prezesowi IPN Leonowi Kieresowi, byłemu szefowi pionu śledczego IPN Witoldowi Kulesze oraz Przemysławowi Piątkowi - następcy Kuleszy, a w latach 2005-2007 zastępcy Prokuratora Generalnego.

Roman Giertych trzyma stronę tych, którzy wietrzą gigantyczny spisek. Jako pełnomocnik w strony w śledztwie dotyczącym mataczenia chce wyjaśniać wszelkie wątpliwości. A tych jest ponoć wiele. "Wprost" pisze, że część akt w IPN zaginęła, część udostępniono osobom niepowołanym, a prokuratorom z lubelskiego IPN utrudniano prowadzenie czynności śledczych odwołując policjantów czy mnożąc formalne i biurokratyczne przeszkody.

W październiku 2004 roku Kieres i Kulesza odwołali prokuratora Andrzeja Witkowskiego z Lublina, który zamierzał oskarżyć o kierowanie zbrodnią gen. Czesława Kiszczaka, a o pomoc w dokonaniu zbrodni - Waldemara Chrostowskiego, kierowcę księdza, który miał współpracować z SB - pisze tygodnik.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj