rzecznik prasowy małopolskiej policji Sebastian Gleń.
W Tarnowie sprawca w rozmowie telefonicznej wprowadził 92-latkę w błąd, podając się za policjanta. Pod pretekstem wpłaty kaucji za spowodowanie wypadku samochodowego przez jej syna, doprowadził do tego, że kobieta przekazała oszustowi ponad 80 tys. zł, które miała w domu. Pieniądze sprawca odebrał u niej w mieszkaniu i słuch po nim zaginął. Mężczyzny szuka policja.
Tego samego dnia w Tarnowie doszło jeszcze innych prób wyłudzenia oszczędności od seniorów, ale ci szybko zorientowali się, że rozmawiają z oszustem i przerwali połączenie.
zaapelował rzecznik małopolskiej policji.
W przypadku klasycznego wyłudzenia "na wnuczka" oszuści wykorzystują przywiązanie do bliskich, ale przede wszystkim zdenerwowanie, które zwykle towarzyszy na wieść o kłopotach krewnych.
Oszustwo "na policjanta" zaczyna się tak samo, jak standardowe wyłudzenie "na wnuczka". Odbieramy telefon i słyszymy, że nasz krewny ma problemy i prosi o pilną pomoc finansową. Powodem może być wypadek, konieczność zwrotu długów lub nagła choroba. Rozmówca podpowiada, że jeśli nie mamy gotówki, to możemy ją wypłacić z banku. Zazwyczaj jest bardzo przekonujący i wyrozumiały. Po chwili ponownie dzwoni telefon, ale tym razem ktoś przedstawia się, jako funkcjonariusz policji lub Centralnego Biura Śledczego. Nieznajomy informuje nas, że przed chwilą rozmawialiśmy z oszustem, a policja potrzebuje naszej współpracy, czyli przekazania pieniędzy, które "funkcjonariusz" wykorzysta do przygotowania fikcyjnej prowokacji policyjnej. Zapewnia jednocześnie, że wszystkie środki natychmiast po zakończeniu akcji zostaną nam zwrócone. Chcąc pomóc policji przekazujemy pieniądze i czekamy na ich zwrot. Ale środki te są już w rękach przestępców.