Dyrektor Izby Skarbowej w Krakowie Tadeusz G. oraz społeczny doradca prezesa Najwyższej Izby Kontroli Jakub B. zostali zatrzymani w piątek przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Zatrzymani zostaną przewiezieni do Prokuratury Regionalnej w Białymstoku, gdzie usłyszą zarzuty.
Jakub B. to syn prezesa NIK Mariana Banasia, o czym poinformował na Twitterze. - napisał szef NIK.
Reprezentujący Jakuba B. mec. Dariusz Raczkiewicz powiedział na antenie TVN24, że zatrzymanie syna szefa NIK było dużym zaskoczeniem, "ponieważ sytuacja opisana przez CBA, przez funkcjonariuszy, wskazuje na to, że to zatrzymanie było kompletnie niepotrzebne".
- zaznaczył.
Zatrzymanie na pokaz
Podkreślał, że sprawa nie jest nowa.- wskazał.- ocenił.
Pytany o to, w jakich okolicznościach doszło do zatrzymania Jakuba Banasia, mec. Raczkiewicz opisał, że było to na lotnisku, kiedy syn szefa NIK wracał z urlopu ze swoją żoną. - podkreślił. Dodał przy tym, że wystarczyło przedstawić wezwanie do stawiennictwa i tego rodzaju działania, jakie zostały zastosowane, nie byłyby potrzebne.
W rozmowie padło także pytanie o treść stawianych zarzutów. Jak poinformowało w piątkowym komunikacie Centralne Biuro Antykorupcyjne, w śledztwie ustalono, że "drugi z zatrzymanych kilkukrotnie posługiwał się poświadczającymi nieprawdę dokumentami w toku prowadzonych rozliczeń z krakowskimi urzędami skarbowymi, jak również w celu uzyskania dofinansowania z Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie".
- powiedział mec. Raczkiewicz odnosząc się do tego zarzutu. - dodał.
Również w piątek Prokuratur Krajowa poinformowała, że Prokurator Generalny wystąpił do marszałek Sejmu z wnioskiem o uchylenie immunitetu prezesowi NIK Marianowi Banasiowi. Śledczy chcą postawić mu kilkanaście zarzutów w tym podania nieprawdy w oświadczeniach majątkowych.