Porozumienie zawarto między ministrem zdrowia, Komitetem Protestacyjnym Ratowników Medycznych i Związkiem Pracodawców Ratownictwa Medycznego SP ZOZ.

Reklama

Minister przekazał szczegóły dotyczące ustaleń ze środowego spotkania. - Przez wiele godzin, bodajże siedem toczyły się rozmowy dotyczące różnych postulatów stawianych przez ratowników, ale też pracodawców zawiązanych ze stacjami ratownictwa medycznego - powiedział Niedzielski.

"Była determinacja"

Szef MZ akcentował, że rozmowy toczyły się w atmosferze dużej odpowiedzialności każdej ze strony. - Była determinacja, by rozwiązywać problem. Rozmowy toczyły się od wielu tygodni i dotyczyły nie tylko kwestii finansowych, ale także kwestii merytorycznych, zmian ustawowych dotyczących systemu ratownictwa - mówił.

- Rozmowy toczyły się w charakterze trójstronnym, to ważne, by problemy rozwiązywać z komitetem strajkowym, ze związkami zawodowymi, ale także z pracodawcami - zaznaczył.

- Chcę z przyjemnością zakomunikować, że podpisaliśmy porozumienie, ma ono charakter trójstronny w formule, w jakiej rozmawialiśmy, jest podpisane przez przedstawiciela komitetu protestacyjnego, jak i stronę pracodawców. Ze strony MZ szefem zespołu negocjacyjnego był minister Waldemar Kraska - przekazał Niedzielski.

- W kontekście zwiększającej się czwartej fali zakażeń covidowych to bardzo dobra informacja, bo to oznacza, że nie będzie problemów, z jakimi mieliśmy do czynienia w ostatnim czasie, mówię o braku obsad zespołów ratownictwa medycznego - dodał.

Reklama

"Większość środowiska nie identyfikuje się z tym podpisem"

Komitet Protestacyjno-Strajkowy Ochrony Zdrowia we wpisie na Twitterze napisał, że "porozumienie zostało podpisane z jednym związkiem ratowników medycznych". "Natomiast większość środowiska nie identyfikuje się z tym podpisem" - dodano.

W odpowiedzi na konferencję ministra i informację o porozumieniu ratownicy przebywający w białym miasteczku 2.0 stwierdzili, że zostało ono podpisane bez konsultacji ze środowiskiem. Rzecznik miasteczka Gilbert Kolbe informował, że ma sygnały, iż część ratowników dołączy do tego protestu. - Środowisko ratowników nie uznaje protestu za zakończony – przekazał Kolbe.

Dymon: To kompromis

- Komitet przerwał działania protestacyjne. Będziemy obserwować realizację tego porozumienia, jeżeli coś będzie nie tak, na jakimś etapie, to wrócimy do działań – powiedział przedstawiciel Komitetu Protestacyjnego Ratowników Medycznych Piotr Dymon, który złożył podpis pod porozumieniem.

Dymon powiedział, że to porozumienie w pełni go nie satysfakcjonuje. - Ale to jest kompromis wypracowany w ciągu ostatnich 4,5 roku. Na chwilę obecną rozmowy obejmowały tylko ratowników zatrudnionych w zespole ratownictwa medycznego, bo takie było zamierzenie – powiedział.

Według niego trzeba rozważyć wszelkie działania protestacyjne, "żeby nie przestrzelić z żądaniami, żeby się nie skończyło tak, że ktoś zostanie bez pracy". - Komitet od wczoraj zawiesił, przerwał działania protestacyjne. Będziemy obserwować realizację tego porozumienia, jeżeli coś będzie nie tak, na jakimś etapie, to wrócimy do działań – oświadczył Dymon.

- W tym momencie nie zarządzamy protestem. Każdy indywidualnie, co zrobi, to jest jego decyzja. Na to nie mamy wpływu, niestety – dodał.

Andrusiewicz: Nie wiemy, kim są, kogo reprezentują ratownicy w białym miasteczku

Rzecznik ministerstwa zdrowia, pytany o ustalenia z ratownikami, przypomniał, że rozmowy z Komitetem Protestacyjnym Ratowników Medycznych rozpoczęły się znacznie wcześniej niż z ogólnopolskim Komitetem Protestacyjno-Strajkowym Pracowników Ochrony Zdrowia, który zbudował białe miasteczko 2.0.

- Rozmowy z ratownikami dotyczyły zarówno finansowania systemu ratownictwa medycznego, jak i nowelizacji ustawy o ratownictwie medycznym, a także m.in. powołania samorządu. W rozmowach stronę ratowników reprezentował nie kto inny, jak przewodniczący komitetu protestacyjnego, komitetu, który zrzeszał ponad 5 tys. ratowników medycznych na 15 tys. wszystkich ratowników w systemie ZRM, czyli zespołów ratownictwa medycznego – wskazał rzecznik MZ.

Dodał, że "jeżeli dzisiaj ktoś ze strony ratowników w białym miasteczku wypowiada się, że porozumienie go nie satysfakcjonuje, to on ma pytanie, jaką organizację reprezentuje, jak liczną, by móc zarzucać komitetowi protestacyjnemu, że jest niereprezentatywny". - Ogólnopolski Związek Zawodowy Ratowników Medycznych (Piotr Dymon jest jego przewodniczącym) wchodził w skład komitetu, obok czterech innych związków, to największy związek reprezentujący ratownictwo medyczne, zrzeszający ponad dwa tysiące osób – wskazał rzecznik.

- Jeżeli ktoś zarzuca brak reprezentacyjności środowiska, to niech powie, jakie sam środowisko reprezentuje. My nie wiemy, kim są, kogo reprezentują ratownicy w białym miasteczku. Wczoraj na spotkanie mógł przyjść każdy, bo było otwarte. Przypomnijmy sobie, co było u zarania tych rozmów. Komitet Protestacyjny Ratowników Medycznych, który rozpoczął protest, a nie przedstawiciele białego miasteczka. Gdy rozmowy zaczynaliśmy, białego miasteczka nie było – stwierdził.

Niedzielski: Konkrety jutro

Odnosząc się do protestu w białym miasteczku minister Niedzielski powiedział, że "konkretne propozycje zostaną przestawione jutro". - Chcemy, aby rozmowy były prowadzone w partnerskim ujęciu, a nie za pomocą kamer. Myślę, że wczorajsze spotkanie pokazuje, że pewnego rodzaju wyciszenie służy tworzeniu lepszej atmosfery – powiedział.

Szef MZ wyjaśnił, że "to co będziemy się starać proponować drugiej stronie, to przed wszystkim przyjęcie pewnej formuły, którą też tutaj zastosowaliśmy, czyli formuły trójstronnej".

Jak podkreślił Niedzielski, to rozwiązanie nie polega na rozmowie tylko z wybranymi partnerami. - W ramach zespołu trójstronnego mamy związek zawodowy "Solidarność", związek zawodowy OPZZ, a także pracodawców, którzy nie uczestniczą w proteście - przypomniał Niedzielski. - Z nimi również prowadzimy dialog na temat budowania takiej ścieżki wzrostu wynagrodzeń, która będzie wykorzystywała fakt, że nakłady na zdrowie w najbliższych latach będą rosły do poziomu 7 proc. PKB - wskazał minister zdrowia.

- Chcemy, rozmawiając z komitetem protestującym, zaprosić do rozmowy trójstronnej, czyli do rozmowy, która będzie uwzględniała nie tylko punkt widzenia wybranej grupy, która znajduje się w komitecie protestacyjnym, ale całości środowiska i to nie tylko środowiska po stronie związków zawodowych, ale też po stronie pracodawców - podkreślił minister. - Rozwiązania, które są wypracowywane bez takiego wspólnego spojrzenia, bardzo często są potem kontestowane przez pozostałe strony, które w tych porozumieniach nie uczestniczą - dodał.

- Głównym założeniem naszej jutrzejszej rozmowy będzie próba przekonywania, że musimy rozmawiać w szerszej formule i do tego będziemy zachęcali – podkreślił. Wskazał, że "przykład ratownictwa i wcześniej wypracowanych rozwiązań przekonują do tego, że powinniśmy rozwiązywać problemy na szerszym forum".

Ogólnopolski Komitet Protestacyjno-Strajkowy Pracowników Ochrony Zdrowia ma osiem postulatów. Obejmują one m.in. podwyżki, realny wzrost wyceny świadczeń, ryczałtów i tzw. dobokaretki, a także zatrudnienie dodatkowych pracowników obsługi administracyjnej i personelu pomocniczego oraz wprowadzenia norm zatrudnienia związanych z liczbą pacjentów.

Komitet postuluje także m.in. zapewnienie zawodom medycznym statusu funkcjonariusza publicznego i stworzenie systemu ochrony pracowników przed agresją słowną i fizyczną pacjentów; wprowadzenie urlopów zdrowotnych po 15 latach pracy zawodowej, a także uchwalenie ustaw o medycynie laboratoryjnej i zawodzie ratownika medycznego.

Według resortu zdrowia łączny koszty realizacji postulatów komitetu protestacyjnego byłyby ogromne. Kierownictwo MZ zaznacza, że realizacja postulatów płacowych protestujących medyków jest nie do udźwignięcia w przyszłorocznym budżecie i deklaruje, że chce rozmawiać o wynagrodzeniach i ścieżce ich wzrostu.