- Odkładając na bok zgiełk polskich sporów, słyszymy od kanadyjskiego obserwatora, że polska władza postępuje z opozycją w sposób uderzająco podobny do manipulacji, jakich padał ofiarą pan Nawalny w Rosji - mówił w programie "Gość Radia ZET" członek senackiej komisji, która zajmuje się wyjaśnianiem sprawy inwigilacji systemem "Pegasus". Kamiński tłumaczył, że podczas poniedziałkowego posiedzenia komisji, ekspert Citizen Lab potwierdził, że śledzenie senatora KO miało związek z jego aktywnością polityczną.

Reklama

- Usłyszeliśmy kolejny dowód na to, że w Polsce ta broń cybernetyczna, Pegasus, prawdopodobnie była używana niezgodnie z przeznaczeniem - mówił gość Beaty Lubeckiej. Zdaniem wicemarszałka Senatu, system ten jest przeznaczony do zwalczania wrogów państwa, czyli terrorystów, a nie do gromadzenia dowodów ewentualnych przestępstw popełnianych przez obywateli swojego państwa.

"Jeden operator Pegasusa wyróżnia się"

Powód, dla którego Citizen Lab zainteresowało się Polską? - Panowie stwierdzili, że na cybernetycznej mapie aktywności ze zdumieniem dostrzegli, że na całym świecie jest jeden operator systemu Pegasus, który głównie zajmuje się obywatelami własnego państwa. I na tym tle wyróżnia się Polska - komentował Gość Radia ZET. - Polski operator Pegasusa zajmuje się prawie wyłącznie obywatelami Polski - dodał.

Reklama

Wicemarszałek Senatu zapowiedział, że na wtorkowym posiedzeniu komisji ds. Pegasusa pojawią się: były i obecny prezes Najwyższej Izby Kontroli. Dopytywany przez Beatę Lubecką o to, czego będą chcieli dowiedzieć się od Mariana Banasia i Krzysztofa Kwiatkowskiego, Kamiński odpowiedział, że "zarówno za poprzedniego, jak i obecnego prezesa Izba badała finansową stronę zakupu tego systemu i pod dwoma kierownictwami stwierdziła, że doszło do naruszenia dyscypliny finansów publicznych". - O sprawach dotyczących czysto formalnej, budżetowej, prawnej kwestii afery Pegasusa, dot. naszych wspólnych pieniędzy - o tym dziś będziemy rozmawiać – zapowiedział Michał Kamiński.

Reklama

Członkowie komisji "chcieliby móc porozmawiać" z Jarosławem Kaczyńskim

Jak dodał Kamiński, członkowie komisji "bardzo chcieliby móc porozmawiać" z Jarosławem Kaczyńskim". - Jeśli nie przyjdzie, to rozmowa będzie z nim utrudniona, bo ja nie wybieram się, by wygłaszać monologi do portretu Jarosława Kaczyńskiego - skomentował. Podkreślił, że "w czasie, kiedy Pegasus był prawdopodobnie zakupywany i prawdopodobnie zaczął być używany, pan prezes Kaczyński był zwykłym posłem".

Na pytanie o to, kto będzie następną osobą zaproszoną przed komisję, Kamiński odrzekł, że chętnie zadałby pytania premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. - Pojawia się u mnie podejrzenie, że być może pan premier Morawiecki nic nie wiedział o tej sprawie (zakupu Pegasusa). Być może cała sprawa wydania 25 mln odbyła się za plecami premiera - mówił Kamiński. Przypomniał również, że prawo nakłada na każdego polskiego urzędnika obowiązek współpracy z komisjami senackimi i sejmowymi.