Alkoholicy mówią: póki walczysz, póty jesteś po przegranej stronie; zaczynasz wygrywać, gdy przestajesz walczyć. mówi Jagoda Fudała, socjolożka i specjalistka psychoterapii uzależnień.
Butelka na ołtarzyku
mówi Joanna, która pracuje w jednym z warszawskich banków jako specjalistka ds. produktów dla klientów indywidualnych. Łapie za telefon i sprawdza, komu wysyłała SMS-y, wiadomości na Messengerze, z kim wdała się w dyskusję w mediach społecznościowych.
Potem są wyrzuty sumienia. Joanna pamięta, jak niedawno po kilku kieliszkach wódki nie miała już siły i ochoty, by oglądać z córką „Listy do M.”. tłumaczy. Od około trzech lat jest nią alkohol. Mocny. Nie piwo (nigdy nie lubiła jego smaku), nie wino (zostawia nieprzyjemny, kwaśny smak w ustach), nie bąbelki (uderzają do głowy), tylko właśnie czysta.
Czy widzi problem? odpowiada. Albo od tego, ile procent wprowadzi do obiegu. Najważniejsze jest ułożenie dnia tak, by okazja nie pojawiła się zbyt wcześnie. – opowiada Joanna. Tak nazywa szafkę w kuchni, gdzie stoi butelka po syropie malinowym. Od dawna przelewa do niej kupiony alkohol. Przez oszklone drzwiczki prezentuje się niewinnie. Joanna wie, że jeśli się złamie i naleje pierwszy kieliszek, to czas gwałtownie przyspieszy. Jeśli w planach miała pieczenie ciasta, musi je zrobić natychmiast, bo inaczej za półtorej godziny może zapomnieć, że włączyła piekarnik.
CZYTAJ WIĘCEJ W ELEKTRONICZNYM WYDANIU MAGAZYNU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>